Własnie chciałam wrzucić gifa z jednej sceny z dramy, a raczej z odcinka jaki wczoraj oglądałam o 12 w nocy i weszłam na tumbrla...... to był BŁĄD!!!! Zamiast zobaczyć to co chciałam zobaczyła najgorszy SPOILER EVER!! Ponieważ dwa ostatnie odcinki są pod rząd: środa i czwartek, dzisiaj ostatni zobaczę tak jak tamten o 12:00, a tym czasem zobaczyłam ostatni pocałunek - no umrę zaraz z żalu!!!!
Chciałam coś napisać o dzisiejszym dniu ale załapałam doła i muszę odpalić zadanie domowe i sieczkę (Apink - HUSH!!), aby mi mózg przestał o tym myśleć!! Aishhhh~!
czwartek, 27 lutego 2014
środa, 26 lutego 2014
płuca pełną parą
Chyba jedna z pogód jakie uwielbiam.. tylko nie potrafię się zmusić, żeby wyjść. Rano wita mnie zamarznięta szyba auta, a po godzinach lekcyjnych zgrzane auto, gdzie nie da się oddychać. Za to wieczór - otwieram okno, palce mi marzną, ale oddycham pełnią. Powietrze jest przesiąknięte zimnem i świeżością, takie uwielbiam najbardziej. Wyczuwam w nim zapach dymu z komina... przypomina mi wiele ciekawych momentów z życia. Często tak mam, że wyczuwam jakiś aromat i mój mózg ukazuje mi retrospekcje zdarzeń związanej z tym zapachem - ciekawe przeżycie. Zresztą to samo jest z jedzeniem...
Wiem już kiedy będę miała maturę ustną z polskiego i angielskiego - obydwie o 16:20; polski 13 maja, a angol 9 maja. Szybko, potem z głowy i święty spokój. Czas się ogarnąć i zrobić coś z polskiego ^^
Wczoraj dostałam zaproszenie na ślub kuzyna- z osobą towarzyszącą na 26 kwietnia : ( Ale ja nie mam os. towarzyszącej... : ((
Wysyłałam Asi dzisiaj ok. 30 piosenek koreańskich kpopwych - to już niesamowite, "dajrekszonerka", przeciwniczka facetów ze skośnymi oczyma zaczęła początkowo oglądać dramę, potem drugą, potem trzecią i czwartą, aż w końcu skończyło na tym że słuch piosenek koreańskich, a i ma swoich ulubieńców oczywiście. Myślałam że na dramach się skończy, ale obejrzała mini dramę "20's" z udziałem Ki Kwanga z BEAST i posłuchała piosenki "Beautiful Night" i od tego się zaczęło. Teraz po prawie tygodniu ma na telefonie prawdopodobnie z 60 piosenek koreańskich i to wszystko dzięki Mnie ^^
W poniedziałek są moje 20 urodziny... Jak się czuję? Nijak... nie gadam z Eweliną od czasów studniówki i szczerze powiedziawszy mam ją gdzieś... kolegowałam się z zupełnie inną osobą. Ale pewnie to i tak moja wina więc co ja mam do gadania... hahaha! W sobotę świętuje urodziny u Julii w domu, w niedziele domowo, a poniedziałek - zapraszam Asię do siebie - tylko ona mi została ^^
Czas zrobić lekcję, dotarłam "szmatę" ze słówek z niemca - cudnie, jutro ten głupi filmik na studniówkę, 2 godziny wf, a tymczasem dziś i jutro ostatnie odcinki "Kosmity" ("My love from the star")
Cóż ja mogę słuchać w taki dzień? ... "mózgozjeba" .... coś co włazi i nie chce wyjść!
Boże... why?
Wiem już kiedy będę miała maturę ustną z polskiego i angielskiego - obydwie o 16:20; polski 13 maja, a angol 9 maja. Szybko, potem z głowy i święty spokój. Czas się ogarnąć i zrobić coś z polskiego ^^
Wczoraj dostałam zaproszenie na ślub kuzyna- z osobą towarzyszącą na 26 kwietnia : ( Ale ja nie mam os. towarzyszącej... : ((
Wysyłałam Asi dzisiaj ok. 30 piosenek koreańskich kpopwych - to już niesamowite, "dajrekszonerka", przeciwniczka facetów ze skośnymi oczyma zaczęła początkowo oglądać dramę, potem drugą, potem trzecią i czwartą, aż w końcu skończyło na tym że słuch piosenek koreańskich, a i ma swoich ulubieńców oczywiście. Myślałam że na dramach się skończy, ale obejrzała mini dramę "20's" z udziałem Ki Kwanga z BEAST i posłuchała piosenki "Beautiful Night" i od tego się zaczęło. Teraz po prawie tygodniu ma na telefonie prawdopodobnie z 60 piosenek koreańskich i to wszystko dzięki Mnie ^^
W poniedziałek są moje 20 urodziny... Jak się czuję? Nijak... nie gadam z Eweliną od czasów studniówki i szczerze powiedziawszy mam ją gdzieś... kolegowałam się z zupełnie inną osobą. Ale pewnie to i tak moja wina więc co ja mam do gadania... hahaha! W sobotę świętuje urodziny u Julii w domu, w niedziele domowo, a poniedziałek - zapraszam Asię do siebie - tylko ona mi została ^^
Czas zrobić lekcję, dotarłam "szmatę" ze słówek z niemca - cudnie, jutro ten głupi filmik na studniówkę, 2 godziny wf, a tymczasem dziś i jutro ostatnie odcinki "Kosmity" ("My love from the star")
T______________T
Cóż ja mogę słuchać w taki dzień? ... "mózgozjeba" .... coś co włazi i nie chce wyjść!
Boże... why?
poniedziałek, 23 grudnia 2013
xmas
W końcu wole i święta - chociaż ja osobiście nie odczuwam żeby
miały miejsce. Temperatura nadzwyczaj dodatnia, zero śniegu, czyste niebo i
bardzo słoneczne. To nie to, co w filmach, które z każdym rokiem się
powtarzają.
Dzisiaj z siostrami wstałam o 7 żeby
jechać na otwarcie lumpeksu. Okazało się, że nie ma dostawy, ale jest wyprzedaż
- 2 złote za sztukę, wszystkie ciuchy, jakie miały na stanie. Aśka mi
opowiadała ostatnio o tym, że w zeszłym roku też to było. Tak, więc kupiłam
bratu 4 koszulki jak nieśmigane, sobie marynarkę z metką jeszcze, spodnie,
koszule, bluzkę, sweter, siostry też sobie coś pobrały i małe dziewczyny też
dostały coś. Do mojego autka - tak mam Fiata Pande srebrną od 28 października
(właścicielem jestem ja) - kupiłam maskotkę pandy. Generalnie jestem
zadowolona, teraz czekam na 30 grudnia na nową dostawę. Przejadę się zobaczyć
czy znajdę coś ciekawego.
Boję się o sobie : ( Nie po to męczyłam
się przez ileś miesięcy żeby zjechać z wagi trochę, żeby mi wszystko wróciło, a
studniówka tuż tuż. Mimo wszystko z wagi 75,8 zjechałam najmniej, do 68,3,co w
sumie daje minus 7,5 kg. Teraz tego nie widać, bo jestem przed okresem,
ostatnio odstawiłam dietę na bok częściowo. Zajadam słodkie jak głupia bez
ograniczeń, a i mało się ruszam, wszystko przez auto i seriale w intrenecie. Po
świętach trzeba się porządnie zmobilizować i wrócić do normy i zjechać jeszcze
do studniówki parę kilogramów. Na samą studniówkę muszę czekać do 31 stycznia
także luzik. Znalazłam sukienkę już (tutaj), a i partnera też mam - mój młodszy kuzyn Patryk.
Moje włosy, chociaż są zniszczone, zetnę je dopiero po studniówce na równo.
Chce jeszcze na zdjęciach nacieszyć się porządną długością ich ^^
Kupiłam już bilety na Marsów w Rybniku!!
Najlepszy prezent na gwiazdkę, sama sobie zrobiłam. Upiekłam już sernik i
ciasto, zrobiłam dzisiaj obiad, ostatnio kupiłam choinkę i spakowałam ją z Sylą
do małej Pandzi. Jola po raz kolejny nie zdała prawka - tym razem koniec świata
- oblała jak wracała do ośrodka, tuż przed wjazdem. Wymusiła pierwszeństwo -
masakra! Minęła już wigilia klasowa, ostatnia moja i z naszą wychowawczynią
Ulką. Nie gadałam ostatnio z Julą. Ostatnio jak szłam do kina. Potem w ogóle
się nie odezwała. Niby planujemy razem iść na Pasterkę, ale nie daje znaku
życia. To samo można powiedzieć o mnie, że ja w sumie też mogę się odezwać, ale
nie mam głowy do tego. Jestem ciekawa czy jednak mnie zaprosi na sylwestra.
Pewnie i tak odmówię, chociaż bym chciała, ale nie chce się bawić z Pauliną. W
święta zobaczę się z kuzynkami i pogadam z nimi i może pojadę do nich na Sylwka,
ostatnio coś wspominały, że możemy razem się zabawić. Jak Ewelina mnie się
ostatnio spytała jak spędzamy sylwestra a ja normalnie odpowiedziałam, że może
z rodziną lub u Julii, odwróciła się. Potem się dowiedziałam, że spędza swojego
z Asią w domu i mają zamiar oglądać ckliwe filmy dla nastolatek:
"Lol", "Camp Rock", Cinderela story", "Hannah movie"
- i bardzo się cieszą na ten czas. Przynajmniej Asia, Ewelina widać że udaje :
) Kiedyś planowałam z Eweliną, że w Sylwestra pojedziemy do miasta do klubu
samochodem. Tak, tak... dużo się wydarzyło.
Ostatnimy czasy od jakiegoś października jak zaczełam gadać z Julią bywam często w kinie. Gerneralnie z Julią w zeszłym roku chodziłyśmy w czasie jesiennym i zimowym na DKFy. Teraz, żeby jakoś spędzić razem czas, też zaczełyśmy chodzić. Filmy jakie ogstatnio oglądałam to:
- "W kręgu miłości"- film belgijski
- "Drugie oblicze" - film amerykański
- "Carrie" - film amerykański
- "W imię..." - film polski
- "Chce się żyć" - film polski
- "Płynące wieżowce" - film polski
- "Igrzyska Śmierci: W kręgu ognia" - film amerykański
Ostatnio obejrzałam sporo dram, muszę nadrobić niektóre. Nadrobiłam Pamiętniki Wapirów i jestem na bieżąco, a i obejrzałam Breaking Bad. Zarąbisty serial - polecam!
To tyle:
Wesołych Świąt i bla bla bla :3
piątek, 13 grudnia 2013
everything is fine : )
Wróciłam do szkoły po chorobie. Tak jak planowałam, napisałam zalicznenie z działu z matematyki i poszłam zdać maturę ustną u innej nauczycielki angielskiego - przy okazji to ona będzie mnie pytać na mojej maturze normalnej w maju. Poszło mi 100 razy lepiej niż u mojej nauczycielki, bo moja dała mi 15 pkt. na 30, a u tej nabiłam 26 ^^ - jestem zadowolona. W przyszłym semestrze będę u niej częściej bywała :)
Dogadałam się z Julą, a i o dziwo Ewelina się do mnie normalnie odezwała. Ale co naważniejsze:
Dogadałam się z Julą, a i o dziwo Ewelina się do mnie normalnie odezwała. Ale co naważniejsze:
Jadę na koncert 30 SECONDS TO MARS!
Jadę na koncert z Aśką i Patrykiem. Patryk pewnie zgarnie jeszcze jakiś znajomych. Wreszcie zobacze Jareda ^^ ciekawe czy Jola by pojechała - ona w końcu zapoczątkowała manie na punkcie Marsów?
W poniedziałek będę czatować przy komputerze żeby kupić 3 bilety: dla mnie, Patryka i Aśki. Wkurza mnie tylko, że bedzie Golden Circle :| dalszy dystans od Jareda : (
poniedziałek, 9 grudnia 2013
łatwo powiedzieć...
Wieczór, zasmarkana, 4 Trufle, herbata... jak taka hipstera co siedz w domu i cieszy się z tego, że jest singielką i nic jej do życia nie trzeba, tylko kota, czekolady Milki, dobrej książki i Facebooka - jasneee! Taki kit to można wciskać laską od 14-16 roku życia, potem się dorasta i jest inaczej... : (
Cieszę się, że nie idę do szkoły. W końcu, mogę pochorawać, obejrzeć dramy i seriale i filmy- stane się no lifem! Może w końcu przeczytam Igrzyska Śmierci - 2 i 3 cześć, ale poucze się trochę też dla świetego spokoju. Do piątku stwierdziłam, że sobie posiedzę. Jutro i tak mam tylko 3 godziny w szkole, więc strata czasu.
Cięko mi jest! Może i udaje, że jest okej, ale to mnie dobija. Boli mnie, że Ewelinie nie zależy, że ja sama naglę zaczęłam się bać do Niej odezwać, albo inaczej - straciłam ochotę kontaktować się z Nią. Zresztą czemu zawsze ja muszę wszystko naprawiać? Kiedy Ewelina była w dołku, ja ją wyciągałam, ja zaczynałam gadać. Nie rozwiązuje tylko problemów, które wynikają z tego że ja się "obraziłam". Męczy mnie takie zaangażowawie. Uporałam się z największą zmorą jaką miała - Ja i Jula, a nie potrafie zacząć naprawiać z Eweliną. Zawiadłam się na Niej, oczekiwałam od Niej więcej wsparacia i zrozumienia. Myślałam, że będe mogła Jej poopowiać jak spędziłam miło czas z Julą, ale Ją interesowało to co się ciekawego dowiedziałam o reszcie, nie to co ja czuje. Nie interesowało Ją nic co robiłam, co mówiłam, o czym gadałam z Julą, co Jula może myśleć o tym. Straciłam ochotę Jej cokolwiek mówić, po co ma się produkować przed Nią. To smutne, a potem ci mówi, że Ją zlewam i czuje się nie fair - to co ja mam powiedzieć w takim razie?
Nie chcę Juli gadać i się żalić, choć wiem że to robię umyślnie. Mimo wszystko, zawsze jestem na zawołanie dla wszystkich. Kiedy ktokolwiek chciał, żebym przyjechała, chciaż nie miałam ochoty, bałam się kogokolwiek stracić, albo być w ich oczach tą której nie zależy, albo nie mam mnie i coś mnie ominie. Czy to zmięczenie, czy mama nie każe, lub wiem że mam złe oceny z jakiegoś przedmiotu, a jutro sprawdzian, rzucałam wszytko i leciałam - jak taka ofiara losu. Nikt mi niegdy nie dziękował za to że jestem (zadażały się wyjątki), że dałam radę przyjechać, czekałam, czekałam... i się nie doczekałam. A potem robiłam to znów, leciałam i przyjeżdzałam, piłam chciaż nie miałam ochoty. Teraz robię to samo... nie mam swojegozdania, zwasze się podoporządkowuje, tak żeby innym było okej. Może inni tego nie widzią, nie wiem, ale jak to powiedzieć - przyzwyczaiłam się? Być może...
Nie tylko od Eweliny oczekiwałam i oczekuję, ale od Julii też. Siedząc w szkole, nierozmawaiam z nikim, czasem się zdarzy z Asią. Nikt do mnie nie podejdzie - zawsze to ja podchodzę. Powiedziałam mi: "Będę podchodzić!" - zatkało mnie, bo widzę, że woli odwrócić się do swoich, niż podejść do mnie. Nie podeszła, ani wtedy ani teraz. Tylko ja podchodzę... Ja to wszystko nagręcam
Coś mi się wydaję, że gdybym znikneła na tydzień, nikt by nie zauważył. Powiedziałabym tylko: Ej nie bedzie mnie tydzień! - "Czemu? Co tak długo? To do przyszłego tygodnia" i życie kręci się dalej - beze mnie
Ależ tu ciepienia, Kaśka ale ciepisz - hahaha~! Dziecinada - uwielbiam to określenie! Pisząc to mam świadomość, że może to przeczytać Julia. Niektórych rzeczy nie jestem w stanie jej powiedzieć! Wiem, że nie tylko ja mam posrane we łbie, ale jak mogę to spisć anonimowo to czemu nie skorzystać - "to będzie najlepsza terapia dla mnie! Hej Hej!"
Jeżeli już się żale komuś, oczekuj że mi coś odpisze. Nawet jeśli nie odpiszę, mogę oczekiwać, a i tak nic nie powiem że ma napisaś bo chce - "nie bedę się narzucać, co ja jestem Pan Bóg!" - tak sobie myślę. Może i to meczy, ale była bym szczęśliwsza gdybym wiedziała wiele rzeczy, a nie się ich domyślała!
Zrezygnowałam z wyjścia, z zakupów... Jest i kino we wtorek - 몰라요 : (
Cieszę się, że nie idę do szkoły. W końcu, mogę pochorawać, obejrzeć dramy i seriale i filmy- stane się no lifem! Może w końcu przeczytam Igrzyska Śmierci - 2 i 3 cześć, ale poucze się trochę też dla świetego spokoju. Do piątku stwierdziłam, że sobie posiedzę. Jutro i tak mam tylko 3 godziny w szkole, więc strata czasu.
Cięko mi jest! Może i udaje, że jest okej, ale to mnie dobija. Boli mnie, że Ewelinie nie zależy, że ja sama naglę zaczęłam się bać do Niej odezwać, albo inaczej - straciłam ochotę kontaktować się z Nią. Zresztą czemu zawsze ja muszę wszystko naprawiać? Kiedy Ewelina była w dołku, ja ją wyciągałam, ja zaczynałam gadać. Nie rozwiązuje tylko problemów, które wynikają z tego że ja się "obraziłam". Męczy mnie takie zaangażowawie. Uporałam się z największą zmorą jaką miała - Ja i Jula, a nie potrafie zacząć naprawiać z Eweliną. Zawiadłam się na Niej, oczekiwałam od Niej więcej wsparacia i zrozumienia. Myślałam, że będe mogła Jej poopowiać jak spędziłam miło czas z Julą, ale Ją interesowało to co się ciekawego dowiedziałam o reszcie, nie to co ja czuje. Nie interesowało Ją nic co robiłam, co mówiłam, o czym gadałam z Julą, co Jula może myśleć o tym. Straciłam ochotę Jej cokolwiek mówić, po co ma się produkować przed Nią. To smutne, a potem ci mówi, że Ją zlewam i czuje się nie fair - to co ja mam powiedzieć w takim razie?
Nie chcę Juli gadać i się żalić, choć wiem że to robię umyślnie. Mimo wszystko, zawsze jestem na zawołanie dla wszystkich. Kiedy ktokolwiek chciał, żebym przyjechała, chciaż nie miałam ochoty, bałam się kogokolwiek stracić, albo być w ich oczach tą której nie zależy, albo nie mam mnie i coś mnie ominie. Czy to zmięczenie, czy mama nie każe, lub wiem że mam złe oceny z jakiegoś przedmiotu, a jutro sprawdzian, rzucałam wszytko i leciałam - jak taka ofiara losu. Nikt mi niegdy nie dziękował za to że jestem (zadażały się wyjątki), że dałam radę przyjechać, czekałam, czekałam... i się nie doczekałam. A potem robiłam to znów, leciałam i przyjeżdzałam, piłam chciaż nie miałam ochoty. Teraz robię to samo... nie mam swojegozdania, zwasze się podoporządkowuje, tak żeby innym było okej. Może inni tego nie widzią, nie wiem, ale jak to powiedzieć - przyzwyczaiłam się? Być może...
Nie tylko od Eweliny oczekiwałam i oczekuję, ale od Julii też. Siedząc w szkole, nierozmawaiam z nikim, czasem się zdarzy z Asią. Nikt do mnie nie podejdzie - zawsze to ja podchodzę. Powiedziałam mi: "Będę podchodzić!" - zatkało mnie, bo widzę, że woli odwrócić się do swoich, niż podejść do mnie. Nie podeszła, ani wtedy ani teraz. Tylko ja podchodzę... Ja to wszystko nagręcam
Coś mi się wydaję, że gdybym znikneła na tydzień, nikt by nie zauważył. Powiedziałabym tylko: Ej nie bedzie mnie tydzień! - "Czemu? Co tak długo? To do przyszłego tygodnia" i życie kręci się dalej - beze mnie
Ależ tu ciepienia, Kaśka ale ciepisz - hahaha~! Dziecinada - uwielbiam to określenie! Pisząc to mam świadomość, że może to przeczytać Julia. Niektórych rzeczy nie jestem w stanie jej powiedzieć! Wiem, że nie tylko ja mam posrane we łbie, ale jak mogę to spisć anonimowo to czemu nie skorzystać - "to będzie najlepsza terapia dla mnie! Hej Hej!"
Jeżeli już się żale komuś, oczekuj że mi coś odpisze. Nawet jeśli nie odpiszę, mogę oczekiwać, a i tak nic nie powiem że ma napisaś bo chce - "nie bedę się narzucać, co ja jestem Pan Bóg!" - tak sobie myślę. Może i to meczy, ale była bym szczęśliwsza gdybym wiedziała wiele rzeczy, a nie się ich domyślała!
Zrezygnowałam z wyjścia, z zakupów... Jest i kino we wtorek - 몰라요 : (
poniedziałek, 2 grudnia 2013
mów do ręki w takim razie, skoro nie wiesz gdzie mam uszy
Dlaczego bedąc w tym wieku, nie potrafie się dogadać z tyloma ludzmi? To pytanie mnie męczy już od połowy miesiąca. Nawet jeśli układa mi się kontakt z Julią, musi się jebać z Eweliną. Od kiedy śmiało rozmawiam z Julią i Pati i Szymonem kiedy nie ma Pauliny, Ewelina uświadomiła mi, że czuje sie zlana - w to wszystko dodaje Kasie, z którą nie rozmawiam poza szkołą. Obie doszły do wniosku, że zachowuje się w ich stosunku nie fair, ponieważ kiedy pojawia się Paulina, nagle przypominam sobie o nich i zaczynam sobie z nimi gadać.
Dla mnie brzmi dziecinnie, bo kiedy one ze mną rozmawiają, wolą odwrócić się w swoją stronę i gadać samę, a ja jestem jak jakieś piąte koło u wozu, siedzę, albo ide za nimi i patrze sobie w dal, ale kiedy nagle zaczełam romawiać z Julią, przypomniały sobie "O! Istniej ktoś taki jak Kasia, ale czemu gada z Julią, a nie z nami?! Musimy ją zlać, żeby pokazać, że jej nie potrzebujemy, skoro nas zlewa" - fuckin' logic! Ewelina namąciła nieźle Kasi w głowie na mój temat, spiskują za moimi plecami, zlewają mnie - świetnie! Odezwałam się do Eweliny, i powiedziałam jej że jeśli ma jakiś problem niech mi to powie normalnie prosto w oczy, bo przez kompa nic nie rozwiążemy. Miała mi powiedzieć kiedy chce się spotkać. Jedno nie wypaliło, drugie też, kiedy w końcu byłyśmy same we 3 - bo Ewelinie koniecznie zależało aby Kasia była przy tym, bo Kasia oczywiście też ma dużo do powiedzenia na mój temat :) - ani jedna nie zaczeła tematu, nic, cisza. Co mi pozostaje, zaczynac temat, czy zlać to. Wybrałam zlać to, ale boli mnie kiedy Julia gada, że Ewelina mierzy ją od góry do dołu jak psa, a ja nic z tym fantem nie moge zrobić. Nie moge zacząć tematu, bo ona mi powie coś w stylu: "Nie zaczynaj tematu i nie najeżdzaj tylko na mnie, bo Kasia też ma coś do powiedzenia i nie rób ze mnie najgorszej!". Gdyby Ewelinie wszystko pasowało nie było by tematu, ale ona nie usiedzi na dupie bez ciągłego marudzenia. Wypluwanie na mnie resztek typu: "...to my byłyśmy z tobą przez te 9 miesięcy", "Julia, to ta którą hejciłaś najbardziej", "Julia nie przestanie zadawać się z Pauliną nawet jeśli byś tego bardzo chciała", "Nic nie mam do Julii, ale ty Kaśka przesadzasz", "Nie przeszkadza ci to co ci Julia o mnie nagadała", "Czuje się jakbym już nie była numerem 1" - fascynujące. Po co kłamie że nie ma nic do Julii skoro ma, po co? Dobrze wiem jaka jest i co mówi o ludziach, siedzi w domu i analizuje jak zachowywałam się w szkole, jak się do niej nie odzywam, jak wracam z Julią ze szkoły, jak witam się z Julią, jak uśmiechamy się do siebie na lekcji, a potem wszystko analizuje z Kasią. Siedząc dzisiaj na lekcji przed nią widziałam jej głowę odwracającą się w tył, gdzie siedziała Patrycja z Mariczką, i Julia z Pauliną i obserwowała je. Brak mi słów czasem - nikt tego nie robi tylko ona, ale oczywiście Kasi też to nie pasuje, zwłaszcza jak Kasia pisze z chłopakiem i ma wszystko w czterech literach, a ja zachowuje się dziecinnie, bo wolę pouczyć się na biologię i prawo zamiast jechać do Kaśki domu żeby z nimi siedzieć razem.
Tak Ewelina, ty zawsze masz rację, człowiek nie może być szczęśliwy, póki ty tego nie stwierdziesz i sama nie będziesz szczęśliwa. Nie wiem czy można to nazwać czasem zazrdością, czy zwykłą nudą w życiu. Nie lubie gadać źle na jej temat, ale co mi pozostaje skoro ona robi to pierwsza.
Dla mnie brzmi dziecinnie, bo kiedy one ze mną rozmawiają, wolą odwrócić się w swoją stronę i gadać samę, a ja jestem jak jakieś piąte koło u wozu, siedzę, albo ide za nimi i patrze sobie w dal, ale kiedy nagle zaczełam romawiać z Julią, przypomniały sobie "O! Istniej ktoś taki jak Kasia, ale czemu gada z Julią, a nie z nami?! Musimy ją zlać, żeby pokazać, że jej nie potrzebujemy, skoro nas zlewa" - fuckin' logic! Ewelina namąciła nieźle Kasi w głowie na mój temat, spiskują za moimi plecami, zlewają mnie - świetnie! Odezwałam się do Eweliny, i powiedziałam jej że jeśli ma jakiś problem niech mi to powie normalnie prosto w oczy, bo przez kompa nic nie rozwiążemy. Miała mi powiedzieć kiedy chce się spotkać. Jedno nie wypaliło, drugie też, kiedy w końcu byłyśmy same we 3 - bo Ewelinie koniecznie zależało aby Kasia była przy tym, bo Kasia oczywiście też ma dużo do powiedzenia na mój temat :) - ani jedna nie zaczeła tematu, nic, cisza. Co mi pozostaje, zaczynac temat, czy zlać to. Wybrałam zlać to, ale boli mnie kiedy Julia gada, że Ewelina mierzy ją od góry do dołu jak psa, a ja nic z tym fantem nie moge zrobić. Nie moge zacząć tematu, bo ona mi powie coś w stylu: "Nie zaczynaj tematu i nie najeżdzaj tylko na mnie, bo Kasia też ma coś do powiedzenia i nie rób ze mnie najgorszej!". Gdyby Ewelinie wszystko pasowało nie było by tematu, ale ona nie usiedzi na dupie bez ciągłego marudzenia. Wypluwanie na mnie resztek typu: "...to my byłyśmy z tobą przez te 9 miesięcy", "Julia, to ta którą hejciłaś najbardziej", "Julia nie przestanie zadawać się z Pauliną nawet jeśli byś tego bardzo chciała", "Nic nie mam do Julii, ale ty Kaśka przesadzasz", "Nie przeszkadza ci to co ci Julia o mnie nagadała", "Czuje się jakbym już nie była numerem 1" - fascynujące. Po co kłamie że nie ma nic do Julii skoro ma, po co? Dobrze wiem jaka jest i co mówi o ludziach, siedzi w domu i analizuje jak zachowywałam się w szkole, jak się do niej nie odzywam, jak wracam z Julią ze szkoły, jak witam się z Julią, jak uśmiechamy się do siebie na lekcji, a potem wszystko analizuje z Kasią. Siedząc dzisiaj na lekcji przed nią widziałam jej głowę odwracającą się w tył, gdzie siedziała Patrycja z Mariczką, i Julia z Pauliną i obserwowała je. Brak mi słów czasem - nikt tego nie robi tylko ona, ale oczywiście Kasi też to nie pasuje, zwłaszcza jak Kasia pisze z chłopakiem i ma wszystko w czterech literach, a ja zachowuje się dziecinnie, bo wolę pouczyć się na biologię i prawo zamiast jechać do Kaśki domu żeby z nimi siedzieć razem.
Tak Ewelina, ty zawsze masz rację, człowiek nie może być szczęśliwy, póki ty tego nie stwierdziesz i sama nie będziesz szczęśliwa. Nie wiem czy można to nazwać czasem zazrdością, czy zwykłą nudą w życiu. Nie lubie gadać źle na jej temat, ale co mi pozostaje skoro ona robi to pierwsza.
sobota, 19 października 2013
you're my weakness
Nadal tego nie ogarnam, a mija już prawie miesiąc od kiedy gadam z Julią. Na żywo, gadać same byłyśmy tylko dwa razy, cała była paczka spotkała się pewnego dnia - 9 październik, tem sam dzień kiedy została założona nasza grupa na facebooku (2 lata isnieje). Nasz jedyny kontakt poza szkołą polega na gadaniu na GG. Nie wchodziłam na moje GG huhu... sporo czasu. Teraz prawie co dzień - bywały i ciężkie dni, ale już są za mną. Jednak musiałyśmy sobie sporo rzeczy i spraw wyjaśnić, i jeszcze wyjaśniamy.
Z początku moja radość na to że z Julą gadam siegała granic, ale nie zuważałam że może ona nie ogarnia tego tak szybko jak ja. Chodzi mi oto, że nagle stałam się szcześliw, że jest jak jest... ma Julie spowrotem, zapomniałam o całej nienawiści i mi odwalało.Nie aż tak, Ewelina określiła tylko potem, że czasem jak coś robiłam albo mówiłam, wyglądało jakbym chciała Julię zgarnąć pod pachę i usadzić obok siebie. Po rozmowie z samą Julą wyszłona to, że Ewelina miała racje. Nie wiedziałam ile czasu dać Julii, a ona też dużo mi nie mówiła jak postrzega wszystko w danym momencie. Kiedy nagle zdałam sobie sprawe, że jej też zależy. To było dość niespodziewane i dziwne... jak sobie to przypomne, aż się sama do siebie uśmiecham. Pierwszy raz od kiedy z nią gadam wypomniała mi coś,nie z przeszłości tej dalekie tylko tej... że nie mogła mnie złapać na GG i chciała pogadać i podejrzewała, że Ewelina znów mi zakazała się nie narzucać jej. Powiem, że poczułam się szczęśliwa słysząc to z jej ust - ta zazdrość - jakie to kochane!
Z ciężkich chwil było tak, że poczuwałam się winna za to co zrobiłam kiedy nie miałyśmy kontatku. Żałuje wszystkiego, Julia też, ale Ewelina mi przypominała że nie tylko ja jestem winna i nie mam robić z Julii świetej. Ja poprostu, bardzo to odczułam.... nie umiem tego zbytnio określić. Po prostu za nią strasznie tęskniłam, chciałam jej przypomnieć o sobie, nie tkwić w tym głupim rozłamie bez ksztyny szczęścia - obrażam w tym momencie Eweline, ale nie o to mi chodzi. Nawet jeśli Ewelina była, to nie wystarczało... módlmy się żeby wszytko się przefiltrowało! Mam nadzieje, że Julia jak i Ewelina wkońcu to zrozumieją...
Ten temat jest ciężki nawet do przelania na papier, wszystko co się dzieje w mojej głowie, buzuje i warjuje... to strasznie uciążliwe. I nic tego co napisałam, nie da się zrozumieć. Świetnie, wychodzina to, że wszystko cojestokej widzę tylko Ja!
Z początku moja radość na to że z Julą gadam siegała granic, ale nie zuważałam że może ona nie ogarnia tego tak szybko jak ja. Chodzi mi oto, że nagle stałam się szcześliw, że jest jak jest... ma Julie spowrotem, zapomniałam o całej nienawiści i mi odwalało.Nie aż tak, Ewelina określiła tylko potem, że czasem jak coś robiłam albo mówiłam, wyglądało jakbym chciała Julię zgarnąć pod pachę i usadzić obok siebie. Po rozmowie z samą Julą wyszłona to, że Ewelina miała racje. Nie wiedziałam ile czasu dać Julii, a ona też dużo mi nie mówiła jak postrzega wszystko w danym momencie. Kiedy nagle zdałam sobie sprawe, że jej też zależy. To było dość niespodziewane i dziwne... jak sobie to przypomne, aż się sama do siebie uśmiecham. Pierwszy raz od kiedy z nią gadam wypomniała mi coś,nie z przeszłości tej dalekie tylko tej... że nie mogła mnie złapać na GG i chciała pogadać i podejrzewała, że Ewelina znów mi zakazała się nie narzucać jej. Powiem, że poczułam się szczęśliwa słysząc to z jej ust - ta zazdrość - jakie to kochane!
Z ciężkich chwil było tak, że poczuwałam się winna za to co zrobiłam kiedy nie miałyśmy kontatku. Żałuje wszystkiego, Julia też, ale Ewelina mi przypominała że nie tylko ja jestem winna i nie mam robić z Julii świetej. Ja poprostu, bardzo to odczułam.... nie umiem tego zbytnio określić. Po prostu za nią strasznie tęskniłam, chciałam jej przypomnieć o sobie, nie tkwić w tym głupim rozłamie bez ksztyny szczęścia - obrażam w tym momencie Eweline, ale nie o to mi chodzi. Nawet jeśli Ewelina była, to nie wystarczało... módlmy się żeby wszytko się przefiltrowało! Mam nadzieje, że Julia jak i Ewelina wkońcu to zrozumieją...
Ten temat jest ciężki nawet do przelania na papier, wszystko co się dzieje w mojej głowie, buzuje i warjuje... to strasznie uciążliwe. I nic tego co napisałam, nie da się zrozumieć. Świetnie, wychodzina to, że wszystko cojestokej widzę tylko Ja!
Subskrybuj:
Posty (Atom)












