niedziela, 25 czerwca 2017

graduation

Nie wpadam z kolejnym wpisem dotyczącym dram. Chciałam jedynie poinformować iż zakończyłam swoją edukację na etapie studiów 1 stopnia. Obroniłam się z moim licencjatem. Co prawda było we wtorek (20 czerwca), ale wróciłam taka wykończona, że nie miałam siły nawet o tym mówić.

Temat mojej pracy brzmiał: „Charakterystyka agroturystyki w województwie Wielkopolskim na podstawie wybranego gospodarstwa agroturystycznego” i był to dość ciekawy temat dla mnie, ale zabrał się za pisanie tej pracy zbyt późno, żeby się w nią jakoś super zagłębić. Kiedy w końcu nastawiła się na jedną strukturę pracy, nabrałam rozpędu i od razu oddałam. Na państwowych uczelniach ludzie dopiero zdają egzaminy na końcową sesje, a bronią się w wakacje. Na mojej uczelni było trochę inaczej i samą sesje miałam pod koniec maja, a cały czerwiec był na to aby się obronić z pracą. Jeśli chciałam oddać pracę trochę później i obronić się w innym miesiącu, musiałabym zapłacić 800 zł na co kompletnie się nie pisałam. Wyrobiłam się w przeciągu kilku tygodni, pisząc jednoczenie sesję i ucząc się na egzaminy. I co teraz z rozdaniem dyplomów? A no, bez jaj… Nie chcę już się bawić w te ceregiele, wolę odebrać dyplom wcześniej, bo audytorium jest wtedy kiedy inauguracja nowego roku akademickiego, czyli w październiku. Nie chcę mi się czekać, a z resztą wolę odebrać ten dyplom tak po porostu, niż bawić się w te paradę rozdawania. Nie lubię tej uczelni więc pasuję!

Co dalej… czas znaleźć pracę i kontynuować kolejny etap nauki – chyba! Ale nic innego mi nie pozostaje. Ale czy znajdę pracę w swoim zawodzie? Ciężko powiedzieć, bo turystyka dzieli się na wiele etapów, a ja przy okazji mam średnie z rachunkowości. Niby nie zginę, ale co do rachunkowości to musiałabym odświeżyć swoją wiedzę na ten temat, jeśli chcę w to brnąć. Trochę się boję, że zostanę na lodzie i dupa wyjdzie! Albo, że zacznę się bawić w rachunkowość, a ludzie będą się śmiali, po co mi studia z turystyki… czasu nie cofnę! Podjęłabym inną decyzję, ale już nic na to nie poradę, a trzeba już powoli się usamodzielniać!


Zaraz miesiąc się kończy i przygotuje update z dramami. A co do mojego życia to czas pokażę! Póki co nie mogę się za bardzo stresować, bo siwieje… naprawdę!

wtorek, 18 kwietnia 2017

1st part 2017 - hyung sika fever

Podejrzewam, że II kwartał będzie bardzo ubogi ze względu na to, że mam na koncie póki co dwie dramy (z Park Hyung Sikiem), a w czerwcu mam obronę pracy licencjackiej i zero stron zapisanych - muszę ruszyć z pracą, więc dramy odstawiam na razie w kąt. 
Życzę miłej lektury!

„King2Hearts”


Dlaczego zabrałam się za tą dramę? Mam pewną listę dram które muszę obejrzeć, ale również mam listy dram moich wybranych aktorów. Lee Seung Gi do nich należy i po obejrzeniu tej dramy, na mojej liście pozostałam mi tylko jedna pozycja do obejrzenia. Nie wiedziałam czego się spodziewać po tej dramie, ale w sumie moja ocena wydaje mi się bardzo niska. Kierowało tą ocenę bardziej pod względem tego, że długo zajęło mi jej oglądanie. Ostatnio miewam tak, ze ostatnie odcinki oglądam już na odczepnego. Jeśli ktoś przeczyta opis tej dramy, lub będzie się kierował obsadą dramy tak jak ja – niech nie zwraca uwagi na moją ocenę. Drama jest naprawdę świetna, a moja osobista uwaga bardziej dotyczy tego, że pomysł na dramę został zrealizowany za wcześnie. Gdyby ją zrobili np. w 2017, prawdopodobnie byłaby ogromnym hitem. Została zrealizowana w 2012 roku i realia nie pozwoliły jej na lepsze efekty zdjęciowe – wielka szkoda. Może to też dotyczyć budżetu, ale po prostu smutno się patrzyła na to, że niektóre rzeczy były nagrane bardzo nieschludnie.

Drama miała bardzo ciekawy grunt. Widz musiał sobie wyobrazić, że w XXI wieku w Korei Południowej nadal panuje monarchia konstytucyjna. Na czele władzy kraju jest król i rodzina krówska. Konflikt między sąsiadem z Północy jednak nadal istnieje, a oba kraje chcą zaprzestać tego konfliktu. Król który obecnie zasiada na tronie ma młodszego brata i siostrę. Ponieważ jego brat, woli czasem zapomnieć, że jest księciem i chcę pożyć normalnym życiem. Zostaje jednak zesłany na pokojowe bratanie się z armią z północy. Nie za bardzo ogarnęłam na czym to miało polegać, ale chcieli stworzyć pokojową organizacje wojenną Północy i Południa – masło maślane. Młody książę Lee Jae Ha (Lee Seung Gi) spotyka tam córkę dowódcy/prezydenta (już nie pamiętam kim on był) Kim Kyang Ah (Ha Ji Won) która specjalizuje się siłach specjalnych. Te dwójkę połączył dziwnym trafem los na koszarach i sprawiał, że skierowali się ku sobie. W dramie powiązała ich naprawdę piękna miłość i patrzyło się na nią z ogromną przyjemnością. Jedyna rzecz jaka mnie denerwowała to jej północnokoreański akcent. Rozmawiałam z koleżanką i ona też mówiła, że ją to strasznie denerwowało i powiedziałam mi tylko, że niestety będzie tak mówiła do samego końca dramy. W dramie pojawia się wróg numer jeden z gwardią podejrzanych typów. Było wiele smutnych momentów, ale i ciekawych akcji. Trzeba mieć podzielność uwagi, ponieważ duża część dialogów jest w języku angielskim. Wydaje mi się, że jak na 20 odcinków o wyczerpali temat – moja ocena to 6,0/10.

„Weightlifting Fairy Kim Bok Joo”


Ta drama zapadnie mi w pamięci na długo. Co do Nam Ji Hyuka, jestem z nim na bieżąco, dlatego wiedziałam o tej dramie dużo wcześniej. Po jakimś czasie wyszła informacja, że będzie tam pływakiem. Pomyślała sobie: „Znowu?”, ale w sumie pasuje mu taka rola. Ostatnio był pływakiem w „Who Are You: School 2015”, tym razem miałam nadzieje na koszykarza - w końcu to ulubiony sport Ji Hyuka. Nie ma co się dziwić, że chłopak dostaje role lekkoatletów, mając 188 cm, pasuje mu idealnie. Ale wracając do historii to nie ma znów licealnej miłości. Na całe szczęście już zdali sobie sprawę, że 23 letni chłopak powinien grać studenta. W role żeńska tytułowej Kim Bok Joo, wcieliła się aktorka z którą Ji Hyuk już grał w „Cheese In The Trap” - Lee Sung Kyung. Przyznam się, że to jedyna postać którą polubiłam, z pośród wszystkich postaci w jakie się wcieliła Lee Sung Kyung ma ona dość wyraz twarzy (niezbyt miły) i skrzeczący głos, który był strasznie wkurzający w „It's alright, that's love” i po raz  kolejny w „Cheese In The Trap”. Ale szybko się do niej przekonałam, do końca dramy bardziej mnie wnerwiała aktorka Cho Hye Jung - moja zmora po „Imaginary Cat”. Była równie wkurzająca i piskliwa jak w tam.

Ale wracają do historii. Kim Bok Joo to sztangista, która studiuje i trenuje w Akademii Sportowej. Doskonale sobie radzi w swoim fachu i używa życia studenckiego. Dziewczyna trzyma się z dwoma przyjaciółkami i mieszka od niedawna w pokoju z lekkoatletką w akademiku. Przez pewne nieporozumienie, bierze biednego pływaka za zboczeńca, który zakrada się od pewnego czasu do damskiego dormitorium i kradnie bieliznę dziewcząt. Jak się później okazuje, owa Kim Bok Joo i Jung Joon Hyung przyjaźnili się w podstawówce. Dwudziestolatka przeżywa swoją pierwszą miłość, ale nie jest nim Jung Joon Hyung, a jego przyszywany brat.

Ta drama zapewnia tyle emocji. Biedna Bok Joo jest postacią, która z powodu zadurzenia popełnia wiele błędów, kłamstw i ryzyka. Brat Joo Hyunga jest lekarzem i prowadzi własną klinikę dietetyczną. Zapisanie się na terapie jest jedynym sposobem dla Bok Joo by widzieć częściej jej ukochanego lekarza. Ponieważ dziewczyna wstydzi się tego, że jest sztangistką, okłamuje lekarza i mówi mu że jej ”krzepa” wzięła się od tego, że gra na wiolonczeli i musi ją bardzo często nosić. Jak można się później domyślić, spotkanie z młodszym bratem i koleżanką sztangistką jest tylko kwestią czasu. On jednak po wielu prośbach Bok Joo postanawia zachować wszystko co o niej wie w sekrecie przed bratem. Sam jednak nie spodziewa się tego, że tak łatwo nie zapanuje nad sowimi uczuciami.

Absolutny hit, a 16 odcinków wystarczyło w całości. Muzyka powala i jeśli mam być szczera to piosenka Kim Min Seunga – „From Now On” będzie mnie prześladowała jeszcze bardzo długo. Moja ocena to 8,5 – jak najbardziej polecam!

„First Kiss for the Seventh Time”


To mini dramka sponsorowana przez Duty Lotte Free i na czele całej obsady stanęli aktorzy, którzy są twarzami marki. Marka Lotte ma wiele oddziałów w usługach jak i w handlu, tutaj mamy jednak do czynienia z sklepem bezcłowym. Akcja dramy dzieje się na lotnisku. W dziale informacji pracuje już nie taka młoda dziewczyna, która nigdy wcześniej nie miała chłopaka, jak i również się nigdy nie całowała. Za jej dobry uczynek, pewna kobieta podarowała jej 6 kart. Na kartach są zarysowane postacie, które z czasem zmieniają się w poszczególnych mężczyzn. Wypisze ich, bo przecież cała obsada męska to złoto:

1) kandydat nr 1 - Lee Joon Gi – młody milioner, geniusz i biznesmen, który zaprasza nasza bohaterkę do siebie do domu. Ona zjawia się u niego przywieziona pięknym czerwonym Ferrari. Wspólna kolacja przy świecach i oglądanie zdjęć z dzieciństwa na werandzie. Historia przy każdym z kandydatów jest tak zrobiona, aby bohaterka miała wrażenie, że ich zna. Dlatego w tym przypadku oboje znali się z dzieciństwa, a Lee Joon Gi był w w niej zakochany od lat…

2) kandydat nr 2 Park Hae Jin – to surowy meneger, który karci naszą biedną bohaterkę za pewien błąd jak robiła w pracy. Wspólna praca tej dwójki w biurze zbliża ich do siebie. Menager ratuje bohaterkę z nieprzyjemnej sytuacji i on wyznaje jej, że bardzo ją lubi…

3) kandydat nr 3Ji Chang Wook – wcielił się w rolę tajnego agenta. Dziewczyna była kiedyś jego wspólniczką, ale przerwali swoją współpracę ponieważ pojawiło się między nimi uczucie. Los po raz kolejny ich ze sobą spotyka i Chang Wook wyznaje jej swoje uczucia…

4) kandydat nr 4Kim Jong In (EXO Kai) – pojawił się jako student. Później się okazuje, że była korepetytorką chłopaka, a on w niej skrycie się kochał. Postanawia spędzić z nią wolny czas przez wyjazdem do Chin. Chłopak za wszelką cenę chcę, aby jego była nauczycielka zobaczyła w nim mężczyznę, a nie swojego byłego ucznia…

5) kandydat nr 5Ok Taec Yeon (2PM) – który podjął role wspaniałego chaebola (dziedzica wielkiej kororacji). Dlaczego wspaniałego? Na samym początku miałam co do niego sceptyczne nastawienie, ale na końcu pokazał swoją męską stronę. Chciał naszą bohaterkę wprowadzić w życie z wyższych sfer, ponieważ tak strasznie ją kochał. Niestety dziewczynę czekały jeszcze typowe sceny dramatyczne, związanie z zadawanie się z bogatym synem, bogatej rodziny – kimchi slap, wręczenie koperty z pieniędzmi, szklanka wody i spotkanie z wściekłą i wredną matką chaebola! Wszystkie te sytuacje zniechęciły naszą bohaterkę i mimo wielkiego poświęcenia Taec Yeona, zrywa z nim znajomość…

6) kandydat nr 6Lee Jong Suk – w tym przypadku się nic nie zmieniło. Nadal jest znanym aktorem, który bierze udział w kręceniu reklamy dla Lotte. W reklamie bierze również udział nasza bohaterka. Nie jest ona przyzwyczajona do przebywania na samotności z przystojnym aktorem, dlatego też wiele razy popełnia błąd. Reżyser wiecznie krzyczy na nią i chcę ją wyrzucić z planu, kiedy w jej obronę wchodzi Jong Suk. Postanawia z nią porozmawiać i zawrzeć przyjazne stosunki, aby z powodzeniem skończyć nagrania. Finalną sceną reklamy być pocałunek aktora i bohaterki…
I tym sposobem kończą nam się bohaterowie z kart. Żeby nie było – do żadnego z pocałunków nie dochodzi, ponieważ dziewczyna znajduje się za każdym razem o 5 mm od ich twarzy i scena się urywa. Na sam koniec ma ona wybrać z pośród 6 kart, z którym chcę mieć swój „pierwszy pocałunek”. Niezdecydowana trafia przypadkiem na Lee Min Ho – podróżnika i pisarza. Robi przy nim z siebie kompletną idiotkę, myśląc że jest on kolejnym kandydatem. Skołowany pisarz odchodzi, a dziewczyna zdaje sobie sprawę z tego, że pomyliła się.

Bardzo urocza ośmio-odcinkowa dramka. Odcinki trwają po 8 minut, wszystkie są dostępne z angielskimi napisami na kanale Lotte Duty Free. Piosenkę do dramy śpiewa Ji Chang Wook pt. „Kissing You” – pozytywnie się wkręciła mojej rodzinie. Mimo, że to tylko jedna wiele reklama, bardzo mi się podobało – moja ocena 7,0/10.

„Legend of the Blue Sea” 


Kolejny dobytek na koncie jednego z najpopularniejszych koreańskich aktorów - Lee Min Ho. Tego nie dało się przeoczyć, ponieważ stacja telewizyjna rozmieściła tą dramę wszędzie. Kolejna nowinką była jego partnerka grana przez Jun Ji Hyun kojarzona najbardziej z roli Cheon Song Yi w „You Who Came from the Stars”. Mamy tu do czynienia z dramą fantastyczną, o mitologicznym i nadprzyrodzonym wątku. Dramy fantasty są bardzo mile widziane w koreańskiej telewizji, a zwłaszcza jeśli pojawia się w nich taki przystojniak jak pan Lee. Muzyka z dramy zaśpiewana przez jednych z najlepszych wokalistów, a dział komputerowy zadbał o to by efekt końcowy wyglądał jak najbardziej realistycznie. Oglądałam tą dramę na bieżąco, chodź nie wyczekiwałam jej z jakimś zapartym tchem. Fabułą była dość oryginalna, ale mój uraz do „The Heirs” nadal nie minął i SBS znów zrobiło z Lee Min Ho kolesia od wiecznego patrzenia się w jeden punk przez minutę i od reklamowania produktów sponsora, a minęły 3-4 lata. Za to Ji Hyun pokazała klasę i jej postać jest bardzo zabawna. Ale ilość odcinków jest przesadzona, bo 20 odcinków to zbyt wiele, a ilość wątków się zwiększa. Wszystko pięknie i ładnie, a jednak się człowiek zawiódł…

Drama opowiada o bezimiennej syrenie (Jun Ji Hyun), którą przywiały fale na ląd. Ciekawska syrenka postanawia wyjść na powierzchnie, ponieważ zauważa tam postać która ją zaciekawia. Jest nią Heo Joon Jae (Lee Min Ho), który aktualnie jest w Hiszpanii aby odpocząć, ale i załatwia swoje sprawy osobiste. Nieznajoma staje się dla niego utrapieniem, ale jego dobre serce nie pozwala mu pozostawić dziewczyny na pastwę losu. Zbliżają się do sobie, ale nieznająca życia syrenka, nazwana przez Joon Jae – Shim Chung, z łatwością w nim się zakochuje. Niestety los te dwójkę rozdziela, a Chung pozbawia go jakichkolwiek wspomnień o niej pocałunkiem. Postanawia go jednak odnaleźć i przybywa do Seulu. Nie wie jednak, że jej czas ma limit, a Joon Jae nie ma zielonego pojęcia kim ona jest. On okazuje się wyuczonym oszustem, który w młodzieńczym wieku postanowił opuścić swój rodzinny dom po tym jak jego ojciec po raz kolejny wziął ślub. Wszystko czego się chłopak dorobił, było oszustwem. Historia jednak miała kiedyś miejsce, a mianowicie w czasach dynastii Joseon. Postacie są te same lecz inaczej się nazywają. Historia się powtarza, i oba czasy się powielają. Wszystko leży w rękach Heo Joon Jae…

Moja ocena jednak to tylko 6,5/10, mimo ogromnej sympatii do Lee Min Ho. Warto zerknąć, ale nie spodziewajmy się czegoś specjalnego.

„High Society”


Nawet nie skończyłam oglądać „Hwarang”, a już zaczynałam się uzależniać od Park Hyung Sika. On działa na mnie jak Yoo Sehung Ho, Lee Min Ho i Lee Jong Suk. Nie jest to jakaś wybitna drama, ale sama postać jaką odegrał tam Hyung Sik jest znacząca.


Park Hyung Sik to członek zespołu Z:EA, który bardzo lubię. On sam po raz pierwszy zwrócił moją uwagę w dramie „The Heirs” z 2013 – grał tam przydupasa Woo Bina. Inni członkowie zespołu również bardzo udzielają się w świecie dram – wielką popularnością również cieszy się Im Shi Wan, Kim Dong Jun i Kevin. Pierwsza poważna rola Hyung Sika była w „Nine: Nine Times Travel”. Zagrał on tam młodszą wersję głównego bohatera granego przez Lee Jin Wooka. Ponieważ miałam okazję oglądać tą dramę w wakacje 2016 przyznam się, że zwróciłam na niego uwagę – zagrał bardzo dobrze. Zyskał dzięki tej roli również dobre renomy. To pozwoliło mu na wybicie się bardziej jako Park Hyung Sik sam w sobie, niż jako Park Hyung Sik z Z:EA. Pomijając liczne programy i solowe występy w galach, pojawił się po raz kolejny na ekranie wieloodcinkowej dramy „What Happerns to My Family” jako główna postać z wielowątkowej historii. Rola przypodobała się wielu osobą – w tym mnie. Nie będę mówiła o tej dramie zbyt wiele, ponieważ mam zamiar ją ocenić w osobnym poście. Jednak kolejny dobytek na koncie Park Hyung Sika sprawił, że publiczność pokochałam go nieodwracalnie. I tą dramą jest właśnie „High Society”.

Drama opowiada o dziewczynie o imieniu Jang Yoon Ha (UEE), która pochodzi z bardzo bogatej rodziny chaeboli. Nie jest ona jednak zainteresowana życiem w „wyższych sferach” i postanawia zatrudnić się w sklepie spożywczym zatuszowując swoje pochodzenie i majętność. Chcę ona znaleźć prawdziwą miłość, a nie kogoś wybranego przez jej rodzinę, aby pasował do statusu. Razem z nią pracuje jej przyjaciółka Lee Ji Yi (Im Ji Yeon), która nie ma pojęcia kim naprawdę jest dziewczyna. Okazuję jednak, że właścicielem całej sieci sklepów spożywczych jest Yoo Chang Soo (Park Hyung Sik). Bogaty chłopak poznał Jang Yoon Ha na „randce w ciemno” zorganizowanej, aby ich swatać. Dziewczyna nie była nim zainteresowana, ale on nie odpuszczał, zwłaszcza kiedy zobaczył ją w swoim sklepie jako zwykłego pracownika. Ona zaś zakochała się w kierowniku, którego od dłuższego czasu lubiła jej przyjaciółka. Jego imię to Choi Joon Ki (Sung Joon) i przyjaźni się on z Chang Soo od wielu lat. Pochodził on z uboższej rodziny i zawsze widział w sobie potencjał kogoś lepszego. Wiedział w głębi serca, że to on bardziej zasłużył na te wszystkie dobroci życie swojego przyjaciele niż Chang Soo. Szybko dowiedział się, że Yoon Ha jest dziedziczką i wykorzystać okazję jej zauroczenie do niego, aby się do niej zbliżyć. Za to jego przyjaciel nieświadomie pała zainteresowaniem do mieszkającej na poddaszu Ji Yi. Ona jednak wie, że nie powinna zadawać się z tak bogatym facetem i przede wszystkim taki playboyem. On mimo tego, że nie powinien robić dziewczynie głupich nadziej – traci dla niej głowę i pojawia się na jej każdym kroku. Akcja toczy się dalej, a w rodzinie Yoon Ha dochodzi do licznych spekulacji i tragedii. Bohaterowie mają ciężki orzech do zgryzienia, a nic nie idzie jak trzeba.

Co do całej fabuł. Powielała się ona już wiele razy, więc mnie osobiście nic nie zaskoczyło. Trzeba przyznać, że jak na 16 odcinków pokazali sporo – dwa miłosne wątki, dwa firmowe przekręty, dwie przyjaźnie które zadrżały przez dużą ilość kłamstw, rodzinne sprzeciwy itd. Muzyka była bardzo ładna, zdjęcia również na poziomie – w końcu 2015 roku. Ale tak poza tym to jedyne co mogło nas poruszyć to indywidualna praca każdego z aktorów. Każdy z nich pokazał wiele i każdy dał tej dramie sen. Jestem wielką fanką gry aktorskiej UEE, i nie mówię tu o marnym „You’re Beautiful”. Dziewczyna jest uznawana za jedną z lepszych idolek-aktorek. I jeśli mam być szczera, to wolę ją jako aktorkę. Co do Park Hyung Sika – zachwycał mnie tam jego wygląda i wygląda… ale jak zaczął pokazywać swój talent aktorski, to aż zaniemówiłam. Pewna scena z jego udziałem, tak zapadała w mojej pamięci, że mam ją pobraną na komputerze – wylałam na niej morze łez, razem z nim! Nie tylko wygląd się liczy! Moja ocena to 7,0/10 – za aktorstwo!

„Stars of the Universe”


To mini drama i zarazem pierwsza główna rola w dramie na koncie Kim Junmyeona, znanego bardziej jako lidera Suho popularnego zespołu koreańskiego EXO. Nie spodziewałam się takiego efektu i mile się zaskoczyłam. Jak można było się spodziewać, drama bardzo się przyjęła – wystarczy tylko obsadzić kogoś popularnego i sukces gotowy, ale sam Suho pokazał klasę. Jestem pełna podziwu, że całkowicie zapomniałam o tym jaką rolę odgrywa w realnym życiu i dzieliłam dziele chwile jako jego fanka – mam na myśli postać w dramie. Lider wcielając się w rolę idola/piosenkarza obdarzył swoich fanów piosenką „Starlight”. Wykonywał on w dramie kilka innych piosenek autorskich swojej postaci, ale nie zostały one niestety opublikowane.  Odcinków było 21, ale trwały one od 9 do 15 minut i są one dostępne z angielskimi napisami na vlive.tv. Polecam całym serduszkiem, ale sama jestem zawiedziona zakończeniem. Doszłam do wniosku, że samarytańskie zachowanie bohaterki jest bezsensowne i kompletnie jej nie rozumem.

Historia opowiada o Byul (Ji Woo), dziewczynie która była wielką fanką Woo Joo (Su Ho) od momentu kiedy jeszcze nie zdobył zbyt dużej popularności. Przez swoją nieuwagę ginie w wypadku samochodowym. Jako anioł śmierci chroni i wspiera swojego idola. Inne anioły śmierci kuszą się na duszę Woo Joo – dusza idola jest więcej warta, niż zwykłego śmiertelnika. Byul jest zdeterminowana by chronić swojego idola i pojawia się znów w ludzkiej postaci. (opis zostanie uzupełniony)

Moja ocena to mocne 7,5/10 – Gorąco Polecam!

„Doctors”


Miał być hit, ale nie wyszło. Drama pojawiła się w wakacje w 2016, ale mimo to nie mówi się o niej zbyt wiele. Mała ona zostać wyemitowana w 2015 przez KBS2, ale stacja zerwała kontrakt z producentem i projekt przejęło SBS. Patrzyłam na wykresy co do oglądalności i miała dość wysoką oglądalność, ale jest to dość pospolita drama więc szybko o niej zapomniano. Chciałam ją obejrzeć, ponieważ bardzo lubię Park Shin Hye w poważniejszych rolach, więc rola lekarki do tego typu należała. Co mi się w tej dramie podobało to to, że poza historią między sami lekarzami, były też historie pacjentów, które były ciekawe i bardzo wzruszające. Ale tak poza tym, wszystko kręciło się wokół bohaterów. Nie wiem sama, czy było to aż tak ciekawe, ale niektóre momenty były strasznie nudne. Może nie poczułam tej cudownej miłości głównych bohaterów, ale uwielbiałam poboczne wątki z pacjentami. Nie wiem czy ją polecać, bo aż tak straszna nie jest, ale ja już czasem nie patrzyłam na ekran przez te 20 odcinków – ostatnio mam tak coraz częściej (nie żeby coś, ale prawie całe „High Society” przesuwałam – tylko nie momenty z Hyung Sikiem). Moja ocena tej dramy to 7,0/10 – ale i tak jest bardzo zawyżona. Teraz krótki opis dramy z którym warto się zapoznać przed obejrzeniem dramy.

Młody, ale już przed trzydziestką nauczyciel biologii Hong Ji Hong (Kim Rae Won) pojawia się w jednym z najgorszych liceów na prowincji niedaleko Seuli. Miał przed sobą świetlaną przyszłość znakomitego chirurga, jednak popełnił on błąd i wycofał się z zawodu. Nieświadomie zakochuje się w swojej uczennicy, która trafia do jego klasy znienacka. Jest ona wnuczką starszej pani która wynajmuje mu pokój w swoim domu. Pyskata i buntownicza podopieczna Yoo Hye Jung (Park Shin Hye) zostaje pozostawiona przez ojca na łaskę dobrodusznej babci. Dziewczyna nie widzi przyszłości w niczym i przez to jak ludzie ją traktowali uczy się na nowo od babci i nauczyciela poznawać zalety z życia. Nauczyciel okazuje się wynajmować u staruszki pokój, dlatego dziewczyna spędza z nim wiele czasu. Staje się jedną z najlepszy uczennic co nie za bardzo spodobało się jej koleżance z klasy Jin Seo Woo (Lee Sung Kyung), która od zawsze była uznawana za jedną z najlepszych. Dziewczyna również podkochuje się w nauczycielu Hong i pod wpływem zazdrości stawia zarówno jego jak Hey Jung w złym świetle. Tragedii nie ma końca i Hye Jung traci bliską osobę. Postanawia wziąć życie we własne ręce i rozpoczyna nowy rozdział w swoim życiu. Po 13 latach zostaje zatrudniona jako rezydentka do jednego z najlepszych szpitali w Seulu. W pracy spotyka swoją byłą koleżankę Seo Woo i jej kolejny miłosny ideał – przystojnego doktora Jung Yoon Do (Yoon Kyun Sang). Nienawiść Seo Woo na nowo się odradza i pogłębia ponieważ Hye Jung staje się bardzo popularna w szpitalu i doktor Yoon Do jest nią bardzo zafascynowany. Powraca również jej były nauczyciel, tym razem jako lekarz i okazuje się, że uczucie jakie ich wiązało nie wygasło.

„Hwarang”


 Na tą dramę bardzo długo czekałam. Już nie pamiętam czy początkowa obsada została ogłoszona jakoś w marcu 2016 roku, a same zdjęcia były między majem, a sierpniem. Ale jako pierwsze osoby z obsady były wymienione trzej główni bohaterowie grani przez Park Seo Joon („She Was Pretty”, „Kill Me, Heal Me”), Go Ah Ra („Respond 1994”, „You’re Surrounded”) i cudowny Park Hyung Sik (to już chyba wiadomo). Po pewnym czasie wy mieniono kolejnych flower boysów: Choi Min Ho (z SHINee), Kim Tae Hyung (V z BTS) i dwoje innych aktorów. Jednak emisja dramy nastąpiła w grudniu, pod sam koniec roku – także spory rozstrzał. Było wiele wiadomości co do wstrzymywania dramy, ponieważ aktorzy ulegali licznym wypadkom z udziałem koni. Jednak potem wszystko szło już gładko i kiedy pojawiły się zdjęcia zapowiadające dramę (mam na myśli te drugie, te pierwsze to nie wiem dlaczego zostały wypuszczone) było już wiadome, że to będzie hit. Pierwsze odcinki pojawiły przed świętami Bożego Narodzenia, ale poczekałam aż pojawi się ich więcej i zaczęłam oglądać dopiero kiedy było ich 4. Drama jest oparta na wydarzeniach z historii, ale niektóre postacie i ich wątki się zmyślone. Muzyka w dramie była naprawdę piękna, a utworów było kilka co mnie bardzo cieszy, ponieważ nie lubię zbyt wiele piosenek w dramie. Artyści jacy śpiewali to: V i Jin z BTS, Hyorin z Sistar, Yoseob z Highlight (niegdyś Beast), Park Seo Joon, Park Hyung Sik, Wendy i Seulgi z Red Velvet itd. – OST warty uwagi. Co do historii dramy to jest ona chwytająca za serce, ponieważ zawiera cząstkę historii. Miłosny trójkąt przeplatany przyjaźnią i rodziną. Wiele humoru i wzruszeń oraz świetnie pokazane sceny akcji. Nie było tam aż tak wiele wątków poboczny, a jeśli były to nie drażniły widza (chyba). Odcinków mogło być spokojnie mniej, ale nie szkodzi ta standardowa 20. Gorąco polecam, a teraz mały zarys fabuły.

Akcja dzieje się 1500 lat temu, kiedy Półwysep Koreański było podzielony na trzy królestwa. Jednym z nich jest Silla w którym rozgrywa się akcja dramy. Jego władczynią jest królowa Ji Soo, a prawowitym władcą jest młody Król Jinheung (Park Hyung Sik), którego matka ukrywa przez cały czas, aby wrogowie nie pozbawili go życia. On jednak nie chce więcej siedzieć w ukryciu i postanawia pojechać do stolicy, co oczywiście nie ucieszyło matki i nie umknęło uwadze wroga. W tym samym czasie dwoje przyjaciół mieszkających poza stolicą postanawia się do niej wybrać aby odnaleźć zaginioną rodzinę Mak Moon (Lee Kwang Soo). Jego wszechstronny towarzysz i brat Moo Myung (Park Seo Joon), zwany również pospolicie Pso-Ptakiem, bez trudu dostaje się do miasta i zwraca na siebie dużą uwagę. Przez przypadek Mak Moon jest świadkiem tego jak Sam Maek Jong przyznaje się do tego, że jest królem. Traci życie, a przed śmiercią poznaje swojego prawdziwego ojca, a Pso-Ptak od tego czasu przejmuje jego tożsamość i staje się bratem córki Medyka Kim Ah Ro (Go Ah Ra). Królowa pragnie stworzyć specjalny oddział po nazwą „Hwarang” („kwiatowi chłopcy”). Mogą do niego trafić tylko zamożni, młodzi i piękni mężczyźni. Są oni trenowani, aby służyć królowej i godnie reprezentować kraj. To grona tych wybrańców trafia Pso-Ptak i Król Jinheung, pod pseudonimem Ji Dwi. Od tego czasu przebywają tylko na terenie ośrodka szkoleniowego i są wypuszczani z niego raz na jakiś czas. Ich medyczką staje się Ah Ro, która jest zainteresowany panicz Ji Dwi i jej własny brat.


 Moja ocena to 8,5/10 – nie czekajcie tylko oglądajcie. Będzie się działo!

sobota, 25 marca 2017

III i IV kwartła 2k16 - dramy

Pracuję nad opisaniem bieżącego kwartału, ale póki co przygotowałam dwa pozostałe kwartały 2016 roku. Nie potrafiłam się za to zabrać, miałam okres, że oglądałam dramę za dramą, a bywało tak, że dawałam sobie spokój. Póki co jestem zadowolona. Rok 2017 zapowiada się bardzo ciekawie, więc bądźmy cierpliwi i czekajmy na kolejne skarby.

Mam również w planach napisać co się u mnie ciekawego dzieje, ale zobaczymy jak czas pozwoli. Jest mi przykro, że mimo tak wielu miesięcy nie opisałam koncertu B.A.P, a chłopcy przyjeżdżają do Polski po raz kolejny - znów w maju. Jednak tym razem nie jadę na nich - mam w planach jechać ich przywitać na lotnisku, zobaczymy jak to wypali. Póki co zostawiam mój opis 8 dram z przedziału sierpnia i grudnia... enjoy.


Another Parting - to króciutka mini dramaka, w której główny bohater jest kosmitą granym przez uroczego Seo In Guka. Owy kosmita zjawił się na naszej planecie, by dowiedzieć się w jaki sposób się rozmnażamy… żart, chciał się dowiedzieć: dlaczego ludzie płaczą! Spacerując po moście, dostrzega zdesperowaną płaczącą kobietę, która chciała skończyć ze swoim życiem. Ciekawski kosmita nie zwracał uwagi na to czy owa dziewczyna chcę być uratowana czy nie – bardziej go interesowała ciecz, jaka pojawiła się na policzkach dziewczyny. Niedoszła samobójczyni okazała się piosenkarką, którą rzucił kochanek/producent dla innej przyszłej gwazdeczki. Dramka nie była zła, miała tylko 4 odcinki po kilkanaście minut. Moja ocena to 7/10.


The Best Future - to też mini drama. Strasznie mi się nie podobała, mimo że była z takim młodym przystojnym aktorem - Seo Kang Joon (Cunning Single Lady, Cheese in the Trap). Ale fabuła była kiepska, że chłopak chciała zadebiutować jako piosenkarz, ale miał tremę przed występowaniem na oczach innych ludzi – to po cholerę chciała być piosenkarzem! – dla mnie to jak lekarz, który boi się krwi. Z braku laku i jego głupiego widzimisię, rodzina się na niego wypięła - powiedzieli mu: "Rób-ta co chce-ta, ale my ci nie pomożemy", więc musiał sobie znaleźć pracę i mieszkanie. Pracowała w knajpie, a mieszkał w kawalerce. Jego współlokatorem była dziewczyna – młoda maknae w firmie, która podjęła się jednego z projektów – sama nie wiem o co w nim chodziło, i w sumie nie było mi to aż tak potrzebne. Mniejsza z dziewczyną, wyszło na to że ona przez cały czas była pewna, że on jest dziewczyną, ale ponieważ on pracował nocami, kiedy ona spała to się mijali. Kiedy spotkali się jak obcy ludzie, coś miedzy nimi zaiskrzyło… Słabe! Zanudziłam się, ale w sumie obejrzałam ją kiedy robiłam obiad więc pal licho, leciała w sumie w tle – 5 odcinków, krótkich, nie polecam. Moja ocena 4/10.


Nine: Nine Times Time Travel – no na tą dramę to paliłam się przez długi czas, ponieważ była dość wysoko w rankingach, a znałam tylko głównego aktora – z jednej dramy z moim Myungsoo. Historia była oczywiście o nadprzyrodzonych rzeczach, ale bardzo trafiły w mój gust. Młody reporter telewizyjny wyjeżdża do obcego kraju, aby zidentyfikować ciało swojego zmarłego brata. Brat pozostawia po sobie kilka rzeczy. Wśród nich jest przedmiot, który brat zmarłego reportera trzymał w dłoni gdy go znaleziono. Było to kadzidełko, które jak się później okazało, potraciło przenieść w przeszłość osobę która je odpaliła o 20 lat (jeśli dobrze pamiętam), ale tylko w miejscu w którym się znajduje - czyli jeśli odpalił je po raz pierwszy w schronisku górskim, którego 20 lat temu nie było, znalazł się na zaśnieżonej górze. Młody reporter zaczyna więc szukać przyczyny, dlaczego jego brat postanowił pojechać do właśnie tego kraju i co takiego się stało, że zginął. Rewelacyjna drama, bardzo ciekawa i niesamowite zwroty akcji. Bardzo mi się podobała i za 20 odcinków moja ocena to 8/10.


Uncontrollably Fond – Nie obejrzałam tej dramy, dlatego że była nowa, i sama się dziwiłam dlaczego latem puszczają dramę, której cała akcja działa się w tą zimną porę roku – nie żeby coś, ale zazwyczaj koreańskie dramy wychodzą równo z pogodą panującą za oknem, nie to co nasze polskie „M jak miłość”, Polacy stroją choinki, a Mareczek wybiera się z Lucjanem na ryby w letni lipcowy dzień. Ale nie będę mieszała tutaj polskich tasiemców z dramą. Powiem tak, ciężko jest zrobić tej dramie opis, tak żeby nie zaspoilerować całej fabuły, ale w sumie jest to historia miłosna. Dziewczyna, która marzy aby stać się szanowaną reżyserką filmów dokumentalnych i chłopak – młody, uwielbiany aktor i piosenkarzem. Kto by pomyślał, że wcześniej już się znali i wiązało ich coś więcej niż przyjaźń. Rozdzielono ich dość boleśnie – nawiązują ponownie współpracę, ona zrobi wszystko dla pieniędzy, on ma ich sporo i chęć widywać ją częściej. Czytałam wiele pozytywnych reakcji na tą dramę, ale sama może zbyt wiele oglądałam tego typu histori i ich romans trwający przez 20 odcinków trochę mnie męczył. Mimo wszystko mam bardzo duży szacunek do aktora Woo Bina i Suzy. Niestety moja ocena to jedyne 6,5/10.


Cinderella and the Four Knights – Do tej dramy miałam duże oczekiwania. Wiecie co – ja już chyba zawsze się zawiodę na dramach, które mają fajny skład męski i słabą aktorkę. Na początku było całkiem ciekawie, ale potem już w sumie ten zachwyt minął i strasznie się nudziłam. Historia opowiada o 3 kuzynach, synach bogatego dziadka. Wszyscy ojcowie nie żyją – nie pamiętam, ale prawdopodobnie umarli w tym samym czasie w jakimś wypadku. Dziadek bardzo to przeżył, ponieważ byli to jego jedyni dziedzice. Pozostali mu jedynie wnukowie, którzy nie przepadali za sobą. Jeden był piosenkarzem, inny słynnym podrywaczem, a trzeci to przybłęda, która dowiedziała się nagle, że jego ojciec był synem prezesa. Dziadek pragnął przed śmiercią, aby jego wnukowie się dobrze dogadywali i byli jak rodzina – w tym celu zatrudnia dziewczynę, która pochodzi z biednej, ale kochającej rodziny i zleca jej zadanie wprowadzenia tej atmosfer do domu kuzynów. Nazwa mówi o 4 rycerzach, ale ten czwarty to tak naprawdę sekretarz, który robi za oczy, uszy i usta prezesa. Panowie którzy wcieli się w kuzynów to: Lee Jung Shin (basista CNBLUE), Ahn Jae Hyun (Blood, You’re All Surrounded) i mój ukochany Jung Il Woo (49 Days, Flower Boy Ramen Shop, Golden Rainbow). Natomiast w rolę damską wcieliła się aktorka rooki z którą nie oglądałam jeszcze żadnej dramy, ale jak ktoś kojarzy „Because It’s The First Time” to właśnie ona. Ja uważam, że takie dramy powinny mieć po 10/12 odcinków, ale cóż – 16 to trochę za dużo, dlatego moja ocena to 6,5/10.


Moon Lovers: Scarlet Heart Ryeo – Aż mnie serce boli. Strasznie przeżyłam tą dramę, ponieważ była ona przecudowna! Była ona bardzo długo nakręcana, pochłonęła wiele budżetu, ale stała się ogromnym hitem. Obsada była odkrywana przez kilka tygodni, na początku było tylko wiadomo, że będzie to drama historyczna z udziałem piosenkarki IU i aktora Lee Joon Gi – to mi wystarczyło, żeby powiedzieć sobie – JA JĄ OBEJRZĘ! Czekałam pół roku, może i więcej! Pokazała się obsada – MĘSKA:
- Koronowany Książe: Kim San Ho (niestety mało znany)
- Trzeci Książe: Hong Jong Hyun (Dating Agency: Cyrano, Her Lovely Heels)
- Czwarty Książe: Lee Joon Gi (Arang and the Magistrate, Two Weeks)
- Ósmy Książe: Kang Ha Neul (Monstar, The Heirs, Angel Eyes)
- Dziewiąty Książe: Yoon Sun Woo (również mało znany)
- Dziesiąty Książe: Byun Baek Hyun (EXO)
- Trzynasty Książe: Nam Joo Hyuk (Who Are You: School 2015, Cheese in the Trap)
- Czternasty Książ: Ji Soo (Sassy Go Go, Doctors)
Generalnie można powiedzieć, że faceci tam rządzą. Fabuła jest oparta na faktach, ale oczywiście zmieniona w magiczny sposób. Bohaterka grana przez IU z czasów współczesnych, gdzie jest załamana po tym jak oszukał ją chłopak i przyjaciele, brakuje jej chęci do życia. Przenosi się do czasów Goryeo kiedy panował Król Taejo – założyciel owej dynastii, pisany na rok 918. Bohaterka przeniosła się do ciała szesnastoletniej kuzynki, żony ósmego księcia. Dziewczyna nie bardzo wiedziała co się wokół jej dzieje, przez co zwróciła na siebie uwagę wszystkich książąt nachodząc ich w łaźni, gdzie się relaksowali. Później okazuję się jednak, że zagubiona w nie swoich czasach Hae Soo skrada serce książętom swoim oryginalnym sposobem bycia – zupełnie jakby była kimś nie z tego świata. Wątki miłosne są tam przepiękne, ale przede wszystkim chodzi o to, aby historia szła dalej. Bohaterce powinno być łatwiej, ponieważ powinna mniej więcej znać historię i co prawda dużo kojarzyła, ale nie potrafiła sobie nic przypomnieć, dlatego było dla niej dużym szokiem kiedy przypominała sobie wątki historyczne dotyczące tego – kto będzie następcą królestwa. Humor w dramie dopisuje, przepiękna muzyka w wykonaniu wielu utalentowanych wokalistów, przepiękna scenografia i kostiumy, sceny walki, ewentualne efekty specjalne również – porządny kawał roboty. Gra aktorka bohaterów również zachwycający, IU która po dramie „The Producers” strasznie mnie zawiodła, podniosła się i jej postać pokazała że można stać się „kim” w historycznych czasach, wystarczy się przyłożyć. Panowie również pokazali klasę: Ha Neul – koleś który sprawił że w jego postaci można się zakochać, a potem ma się go ochotę zabić pierwszym lepszym przedmiotem, pod ręką. Zachwalałabym ich wszystkich, zwłaszcza naszego uroczego Byun Baek Hyuna – brawo dla niego! Moja ulubiona piosenka: Lee Hi – My Love. Na 20 odcinków, moja ocena to mocne 8/10.


Positive Physique – mini drama, ostatnio dużo i oglądam, ale nie obejrzałabym jej, gdybym nie miła powodu jakim jest – Do Kyung Soo – moja miłość z EXO. Nadal dziwię się, że nie obejrzałam jej jeszcze raz, ale w sumie. Zaledwie 6 odcinków po 10 minut, i mam na ekranie swojego ukochanego Kyungsoo, który pokazuję swoje normalne oblicze. Historia opowiada o dwóch studentach na wydziale reżyserki, którzy chcą nakręcić swój własny film. Składają wniosek do dziekanatu, aby uczelnia sfinansowała im produkcję. Niestety nie otrzymują tyle ile by chcieli – której mówiąc, dostali psie pieniądze. Jednak nie poddają się, idą do pracy, proszą rodzinę o pomoc, a aktorów wybierają z mniej znanego składu. Pojawia się tam też wątek miłosny i Kyungsoo ma tam swoją pierwszą scenę pocałunku. Uśmiałam się i obejrzałam ją z wielką (OGROMNĄ) przyjemnością i równie ją polecam, zleci jak z bicza strzelił. Ja oglądałam ją dzielnie dzień w dzień przez 6 dni. Moja ocena to 8,5/10.


W – czyli wielki hit 2016 roku, za który zabrała się dopiero pod koniec roku. Wielki plusem tej dramy był oczywiście kochany przez wszystkich Lee Jong Suk, ale to nie tylko zaleta tej dramy. Historia jest oryginalna i chodź nadprzyrodzona – bardzo ciekawa. Akcja dzieje się zarówno w rzeczywistym świecie jak i w komiksie. Co prawda, akcja komiksowa nie jest animowana, ale jest ponownie pokazana w wersji rysunkowej – ponieważ cokolwiek bohaterowie robili w komiksie, jest ono zapiane w komiksie i publikowane – bez zgody autora. Ale wracając do fabuły: rysownik Oh stworzył historię Kang Chul, którą przelał na komiks. Jego historia była dość tragiczna, jako młody zawodnik olimpijski w strzelaniu traci rodzinę przez tajemniczego zabójcę i sam trafia do więzienia. Przez swój niesamowity geniusz i inteligencję, staje na nogi, staje się bogaty i postanawia znaleźć prawdziwego sprawcę. Rysownik odniósł niesamowitą sławę dzięki historii Kang Chula, lecz jako autor chcę doprowadzić swoje dzieło do końca i uśmiercić głównego bohatera. Nie udaje mi się to ponieważ do komiksu zostaje wciągnięta jego córka – młoda lekarka – która ratuję bohatera, nieświadoma tego, że znajduje się w komiksie. Bohater przeżywa, a młoda pani doktor pozostaje dalej w komiksie jako jego nowa część. Generalnie świetny pomysł i to, że bohaterka może wyjść z komiku tylko wtedy, kiedy zdarzy się coś sensacyjnego i wstrząśnie głównym bohaterem – jak np. pocałunek. Pojawia się wróg numer jeden i napięcie wzrastało z odcinka na odcinek. Muzyka była całkiem spoko, ale Lee Jong Suk był niesamowity – jak zawsze. Na wystarczającą ilość 16 odcinków daje 7,0/10.

To są dramy jakie obejrzałam pod koniec 2016 roku. Większość z nich to dramy tegoroczne, dlatego aby podsumować, wypiszę swoje TOP3 2016:

3) Moon Lovers – Scarlet Heart Ryeo
2) Lucky Romace / Weightlifting Fairy Kim Bok Joo
1) Descendants of the Sun

Do tych dram wrócę na pewno niebawem.

wtorek, 26 lipca 2016

II kwartał'16 - dramy

Powinnam się odezwać , ale jakoś nie było czas na pisanie na blogu, a powiedziałam sobie, że opiszę dramy które obejrzałam, a trochę się tego nazbierało! Nadal twierdzę, że będzie sto razy lepiej jeśli opiszę „Cesarzową Ki” w osobnym poście, ale jak tak dalej pójdzie to zapomnę co w tej dramie się w ogóle działo. No nic, póki się zabrałam napiszę wszystkie dramy jakie dotąd obejrzałam – ostatni post o dramach był pod koniec marca… sumujemy kolejny kwartał.


„The Brindal Mask” („Doll Mask” „Człowiek w masce”) to 28 odcinkowa drama, na podstawie popularnej manhwy w latach 70. Opowiada historię Korei w latach 30 XX wieku, kiedy to Japończycy mieli władzę nad Koreańskim rządem. Mimo trwającego reżimu i całkowitej kontroli Japończyków, wśród podporządkowanych obywateli Korei, istnieje wielu przeciwnych panującemu porządkowi. Kiedy obywatele ulegają publicznemu naciskowi rządu, pojawia się nieznany mężczyzna w masce (owa maska w dawnych czasach, zwana również fachowo „tal”, miała w przedstawieniach lub innych tego typu inscenizacjach ilustrować kobietę w dniu ślubu – dlatego właśnie na owego bohatera w masce wołano: „Kagsi Tal” = „Ślubna Maska”). Nie znajomy bohater, ukochany przez tłumy ludzi, był celem młodego sierżanta z pochodzenia Koreańczyka, który mimo swoich korzeni, stara się jak może być, być na równi traktowanym jak Japończyk. Niestety wielokrotne próby złapania Ślubnej Maski, nie udają się Lee Kangto. Wtedy jeszcze nie jest świadom tego, że jest powiązany z buntownikiem. Akcja dramy polega na obaleniu Japońskiego rządu, ale także wyjawienie całych brudów jakie grono głównych reżimowców uczyniło, by zniszczyć rodzinę Ślubnej Maski. Świetna gra aktorska pana Joo Wona i Park Ki Woonga ( tym drugim panem jestem zachwycona). Nie spodziewałam się, że jako główną bohaterkę, będę musiała oglądać Jin Se Yeon, ale ponieważ drama sama w sobie miała bardzo ciekawą fabułę, a panowie nie odpuszczali mi ze świetną grą aktorską, dotrwałam do końca tej dramy z ogromną przyjemnością. Moja ocena to 7,5/10 i jest to naprawdę dobra ocena. Polecam dramę, jest jedną z nowych, ale wszystko zależy czy interesuje was taka tematyka tamtejszych czasów.


„Two Weeks” czyli mój powrót do pana Lee Joon Gi, i po tej dramie byłam już pewna, że obejrzę z nim wszystko co wyjdzie. Dramka ma tylko 16 odcinków, i z tego co zdążyłam zauważyć, owy aktor gra w większości swoich dram historycznych, także ten wyjątek mnie bardzo zaskoczył. Sama fabuła łapie za serce, metamorfoza bohatera na oczach widza, doprowadza do łez. Mimo, że minęło już wiele miesięcy od kiedy ją obejrzałam, cały czas wspominam ją z uśmiechem na twarz. Niesamowita akcja i poświęcenie bohatera, by udowodnić swoją niewinność i zdążyć na operację córki, trzyma w napięciu przez wszystkie 16 odcinków. Muzyka z dramy = pamiętam, że była tam taka świetna piosenka na zakończenie, która utkwiła mi w pamięci. Mogłabym zachwalać tą dramę do skutku, nawet za sam fakt, że główny bohater mówił w dialekcie busańskim – który swoją drogą uwielbiam. Dałam tej dramie 8/10 – Polecam!


„Descendants of the Sun” nie da się tego nie obejrzeć. Podobno Polska telewizja wykupiła prawa do jej emisji, ale zanim bym się doczekała, wolałam obejrzeć sama. Uwielbiana przez miliony ludzi, drama, która zrobiła niesamowitą furorę, zanim w ogóle pojawiła się na antenie. Niesamowicie wielki budżet jaki KBS władował w tę dramę, sprawił, że chcieli jak najwięcej zarobić. I to akurat im się udało. Song Joong Ki, który wcielił się główną rolę męską i Song Hye Kyo jako przepiękna pani doktor, stali się idealną parą dla wielu samotnych i ludzi w związku. Historii miłosna pani doktor Kang i (nie pamiętam rangi wojskowej) Yoo zapisała się w historii kultowych dram. Nie ma co się dużo rozpisywać, rewelacyjne zdjęcia, muzyka – do dziś słucham OST, gra aktorska, obsada – „modu ta”! Moja ocena 9/10 – ilość odcinków, w sam raz!


„Yong Pal” okazało się być moją 100 dramą koreańską – oglądanie jej przeciągnęło się, aż do mojego wyjazdu do Niemiec. Tym sposobem obejrzałam ją dopiero będąc na miejscu. To też moja druga drama z Joo Wonem, tym razem jako lekarza. Doś dziwna drama, ale jego gra aktorka mnie przyciąga. Niespodziewanie odczuwam empatię niezależnie w jakiej roli go widzę, ten człowiek, zagra tak dobrze, że lepiej się nie da. Owy lekarz pomagał będącej w śpiączce dziedziczce szpitala i całej grupy rodzinnej. Była ona przez swojego brata przez 3 lata uwięziona i szpikowana lekami usypiającymi. Młody lekarz, który poza pracą w szpitalu robi za lekarza przy wizytach domowych dla gangsterów, trafia na oddział gdzie leży owa „śpiąca królewna” i wybudza ją z narkozy. Reszta dramy kręci się wokół zemsty owej dziewczyny na wszystkich, którzy mieli związek z jej wcześniejszym stanem. W całej tej zabawie, jej (jak można był się spodziewać) ukochany pozostaje niezmiennie ostoją spokoju i powstrzymuje ją przed czynieniem zła względem drugiej osoby. Nie działo się zbyt wiele w tej dramie, a mimo wszystko była strasznie długa, bo aż 18 odcinków. Nie polecam jej, ale moja podróż z aktorem Joo Wonem dopiero się zaczyna. Moja ocena to 6/10.


„Dramaworld” to 10 odcinkowa mini drama na Viki.com. Nie wiem dokładnie czy samo viki było jej sponsorem, ale jest to mieszanka amerykańsko-koreańska, ponieważ główna bohaterka nie ma nic wspólnego z Koreą. Jest wielką fanką oglądania dram, kiedy pewnego dnia w magiczny sposób trafia do świata dramy. I nie jest to plan zdjęciowy tylko zamknięty świat całej fabuły. Poznaje tam chłopaka, który mówi jej że od tej chwili stała się pomocnikiem w dramie. Jako postać drugoplanowa, ma sprawić, by dwójka sobie przeznaczonych bohaterów pocałowała się i zakończyła dramę happy endem. Pomysł świetny, a odcinki były bardzo krótkie, także oglądanie tego zajęło mi jeden dzień. Humor na poziomie – polecam. Moja ocena to 6,5/10.


„Reply 1988” („Respond 1988”, „Answer Me 1988”) czyli 3 drama z tej serii. Dwie poprzedniczki, przeze mnie również obejrzane podbiły serca wszystkich. Teraz przyszedł czas, by cofnąć się jeszcze 6 lat wstecz. Główni bohaterowie już na ten moment 40 latkowie, opowiadali moment kiedy byli w szkole średniej. Sąsiedztwo w jakim żyło 6 rodziny, ich codzienne życie, problemy, choroby, to jest właśnie to co w dramach kocham. Ta seria mimo 20 odcinków nie jest krótka, ponieważ odcinki trwały ponad godzinę (nawet miały po 110 minut). Do samego końca, każdy obstawia z kim będzie główna bohaterka, ale niestety tu się zawiodłam, ponieważ wiadomo to już przed końcem dramy – pomijając fakt, że wybrała tego, którego mniej wolałam. Zaskoczyła mi ta dziewczyna z Girl’s Day (nie wiem jak ma na imię), bo grała naprawdę bardzo fajnie, a myślałam że Eun Ji nikt nie dorówna. Bardzo polecam, nie ma co gdybać, czy drama jest ciekawa, bo jest! Moja ocena 8,5/10.


„Oh My Godness” („Oh My Ghost”) Planowałam obejrzeć ponieważ dość wysoko się plasowało na viki i inne strony też ją polecały. Ale po raz kolejny chyba za bardzo prze kolorowały zajebistość tej dramy, ponieważ była przeciętna. Pomysł fajny, ale był moment, że stwierdziłam iż ta drama jest strasznie do bani. Potem jednak nadrobiła fajnym rozwojem akcji. Może zarysuje chodź trochę fabułę. Historia dziewczyny ducha, która nie wie w jaki sposób umarła (jeśli dobrze pamiętam to błąkała się po świecie żywych ludzi od 3 lat – ale pewności nie mam). Duchy jak to duchy, nawiedzały ludzi i łaziły gdzie popadnie. Przychodziły na stypy, żeby się najeść, a kiedy opentały człowieka, również zaspokajały swoje pragnienie. Owa dziewczyna, która nie wiedziała jak się nazywa, doszła do wniosku, że ponieważ umarła jako dziewica, musi przespać się z facetem by pójść do nieba. W pewnej restauracji pracowała cicha dziewczyna, która od dziecka borykała się z problem jaki było widzenie duchów. Tym sposobem także spotkała ducha dziewczyny, a ta zupełnie przypadkiem w nią „weszła” i nie mogła się wydostać z jej ciała. Od tego momentu musiała żyć jak Na Bong Seon – a ich charaktery i osobowości różnią się od siebie o 180 stopni. Ofiarą napalonej dziewicy zostaje szef restauracji, w którym Bong Seon kocha się od wielu lat. Dramka ma 16 odcinków, ale jak ktoś lubi oglądać pierdoły to gorąco polecam. Moja ocena to 6,5/10.


„Scholar Who Walks the Night” przeciągła się do kilku miesięcy oglądania, choć była skończona i przygotowania do oglądnięcia. Ale mimo wszystko dobrnęłam do końca w tym 20 odcinkowym wampirzym klimacie. Totalnie zakochana w Lee Joon Gim jako słudze zmarłego Księcia, który po 120 lata kochania jednej kobiety i zabici u jej na rzecz wiecznego życia, odnajduje sposób na zabicie wroga numer 1 i kobietę, która wypełnia miejsce byłej ukochanej. Jest nią młoda dziewczyna, która od dziecka ubiera się jak chłopczyk, by pomóc swojej rodzinie zarabiać na życie. Jej żywiołem są książki dlatego w erze Joseon jest jednym z księgarzy. Na Zlecenie wampira, którego gra Joon Gi, szuka „Memoriału” w którym jest zawarty sposób jak zabić złego wampira Gwi, którego gra słynny w Korei model i już aktor Lee Soo Hyuk. Znalezienie tej księgi nie było łatwe, ale mimo wszystko los połączył tych dwoje. W roli obecnego Księcia, można zobaczyć Changmina z DBSK. Drama była ciekawa, ale aż zachwycona nią nie byłam. Za 20 odcinków daje tej dramie jedynie 7/10.


„Lucky Romance” zaczęłam ją bardzo spontanicznie oglądać i zauważyłam dopiero po 4 odcinkach, że jest nowo wyemitowana. Na dobrą sprawę wytrzymałam do 8 odcinka oglądanie po polsku, potem czekanie i moja cierpliwość zrobiło swoje i włączyłam odcinki po angielsku przetłumaczone. Wkręciłam w oglądanie siostrę więc ostatnie odcinki oglądałyśmy, co prawda w dwóch różnych krajach, ale z takimi samymi emocjami. Drama opowiada historię dziewczyny, która boryka się z wiecznym pechem. Grająca dziewczynę aktorka Hwang Jung Eum jest tak urocza po wielu dramach takich jak „She Was Pretty” lub „Kill Me Heal Me”, że aż chce się ją oglądać, a główną rolę męską objął Ryu Joon Yeol, który był moim ulubieńcem w „Replay 1988”. On geniusz, założyciel firmy zajmującej się wypuszczaniem gier na rynek, a ona z wiecznym pechem, po stracie rodziców i z siostrą w śpiączce. Dziewczyna by zwalczyć swój pech, prosi o radę Guru, który nakierowuje ją na to, aby spędziła noc z zodiakalnym Tygrysem. Nie trudno domyślić się, kto był owym Tygrysem. Niesamowicie wciągnęłam się w tą dramę. Jest tak świetna jak „She Was Pretty”, a nawet lepsza. Pojawia się również konkurent – po raz któryś Pan Model. Dramka ma zasłużone 16 odcinków, a moja ocena to 8,5/10 – świetny OST - Xia, Soyoo i inni!


„Dream Knight” to króciutka mini dramka składająca się z 10 (?) minutowych odcinków. W roli głównej widzimy całe GOT7 i pełną aktorkę, oraz innych artystów JYP Ent. Na początku łapałam się za głowę i zastanawiałam się: „Co ja tak właściwie oglądam, Boże jakie to głupie!”, ale po jakimś czas stwierdziłam, że w sumie chłopcy (czyt. JB, Jr. i Mark) fajnie grają i może czasem muszę obejrzeć coś tak głupkowatego. Opowiada historie o tym, że chłopcy (JB, Mark, Jackson i Yongjae) pojawiają się w życiu dziewczyny o imieniu Joo In Hyung, która samotnie mieszka w przyczepie kempingowej po tym jak kilka lat temu zmarła jej mama. Wyśmiewana i zdołowana zostaje pocieszona przez swoich rycerzy. Jest również zakochana w idolu o imieniu Jr., który zadebiutował wraz z Bam Bamem i Yu Gyeomem w grupie GOT. Jej rycerze pomagają jej, oraz zreflektowali się, że wezmą udział wraz z In Hyeon w konkursie tanecznym. Historia ma fajną fabułę i można się pośmiać z chłopaków. Moja ocena to 6/10.

Zostały mi kolejne 3 dramy do opisania jakie obejrzałam w miesiącu lipcu, ale zabiorę się za to przy kolejnym wpisie. Póki co zaczęłam dramkę z Lee Seung Gi… stęskniłam się za Nim!

środa, 25 maja 2016

spontaneous life

Nie pisałam długo, bo wstrzymałam oglądanie, ale chyba dokończę ją – w końcu będzie to moja 100 drama. Nie wiem czy dodam recenzję poprzednich dram, ale jak znajdę czas to chętnie napiszę, jako takie podsumowanie. Ale nie piszę, żeby gadać o dramach…

Wcześniej pisałam, że maj będzie zakręcony – I JEST! Miałam sobie załatwiać praktyki we Francji na cukierni, ale nie wyszło. Koordynator mnie zlał totalnie i musiałam się ratować. Dzisiaj dostałam odpowiedz od innego koordynatora – jadę do Niemiec – już 3 czerwca zaczynam pracę.

Czy się stresuje!? Strasznie! Po pierwsze mój niemiecki to jakaś kpina, a po drugie idę na serwis. Znaczy w sumie nie ma żadnej filozofii, ale zawsze stres. Co więcej nie jest to praktyka tylko umowa o pracę, co za tym idzie – wynagrodzenie. Może dla Niemca 1100 € to mało na miesiąc, ale nie dla mnie! Jadę na 3 miesiące – gdzie? Jeszcze nie wiem jaka miejscowość, ale coś nadmorskiego. Miałyśmy jechać w 3 (ja i dwie koleżanki ze studiów), ale dowiedziałam się, że one będą razem, a ja zostanę sama z jakąś Polką. Praca ma polegać na serwisie w kawiarni/cukierni – coś jak u nas w Polsce jest cukiernia „Sowa” – coś w ten deseń. W pierwszej chwili się podjarałam, bo myślałam, że będę mogła pracować na cukierni, ale jednak serwis – nie szkodzi. Do tego dochodzi jeszcze dofinansowanie z UE, więc jak wrócę – no trochę tej kasy wleci ^^

Ale muszę sesję przesunąć… pozostaje mi 7 dni na ogarniecie jak największej ilości zaliczeń! Potem będę się martwić we wrześniu! Mam nadzieję, że będę miała okazję pisać jakieś wspomnienia z tego wyjazdu – oby był internet, jakikolwiek!

Z innych nowości!? Przyszły tydzień temu moje płyty BTS! Zamówiłam obie wersje ‘Young Forever’, nikt prócz Sylwii nie rozumie dlaczego. Kocham tych chłopaków, a kupowanie ich płyt to dla mnie tylko szczęście. Brakuję mi jeszcze 3 płyt z ich dyskografii (jedną wiem, że już nie dostanę nigdzie, gorzej z dostępnością jej, niż Infinite Limited Edition ‘Reality’). Co mogę powiedzieć o płytach… SĄ CUDOWNE! Jak je rozpakowywałam to chciałam zostawić jedną, żeby jak Sylwia wróci otworzyła, ale byłam zbyt podniecona kiedy zobaczyłam, że w Day ver. mam kartę grupową, że aż musiałam zobaczyć jaką mam w Night ver. (w głowie i na głos mówiłam tylko: Oby Jungkook, oby Jungkook) i kiedy odwróciłam album do góry nogami i zobaczyłam autograf Jungooka, aż krzyknęłam! To się nazywa fart!!


Kupiłam jeszcze jeden album BTS – ich pierwszy ful album ‘Dark&Wild’, który sprawił, że pokochałam tych chłopaków i już nie widzę mojego życia bez nich. W nim miałam kartę RapMona (UROCZA!). Słuchanie tej płyty na kinie domowym to …. Tego się nie da opisać. Każdy wie, że dźwięk na płycie, a na telefonie to dwie rożne bajki! Słuchanie albumu z płyty CD, robi wielką różnicę.

I co ważne – zamawiałam z innej strony niż ostatnio. To już trzecia strona jaką używam i zastanawiam się, czemu ja wcześniej z niej nie skorzystałam. Tania przesyłka, ładnie zapakowana! Wzięłam najtańszą opcję wysyłki jaka była – niezarejestrowana mała paczka (czas oczekiwania od 20 do 40 dni) – przyszła dokładnie w dwa tygodnie bez problemu! Można? Można! A jaka to strona? Otóż: ktown4u.com – ostatnio było kpopmart, jeszcze wcześniej Yesasia – obie te strony są nieopłacalne! Jest jeszcze jedna strona, która sprzedaje w miarę tanio i też mam zamiar ją przetestować, ponieważ niektórych albumów jakie chcę kupić nie ma już na ktown4u – ale to w swoim czasie! Póki co czekam jeszcze na mój album Nam Woohyuna z Infinite, który zamówiłam na grupowym zamówieniu. Zobaczymy kiedy przyjdzie – czy będę miała okazję go jeszcze zobaczyć – I hope so!

Kolejny comeback jaki mnie ominie to EXO! Wydaje pełen album i wyjeżdża w kolejną trasę – jak już wcześniej pewnie pisałam. Dobrze że ta kasa wleci! Starczy mi pewne i na BTS i na EXO i na studia! Czas oszczędzać! Zamówię album jak wyjdzie i zobaczę go – kiedyś! Ya, będzie tak jak z Infinite w zeszłym roku… cały comeback mnie ominął – przed wyjazdem zobaczyłam tylko MV do ‘Bad’!

Chciałabym napisać o koncercie B.A.P, ale byłaby do przesada i straszny miszmasz. Dlatego poczekam na osobny post – mini relację! Tymczasem, zostawiam piosenkę BTS na dole i idę odpoczywać, ponieważ jutro jest święto, ale ja będę dzielenie robiła projekty na zaliczenie – fighting!

czwartek, 21 kwietnia 2016

crazy upcoming may

Nie żeby coś, ale zaczęłam piać o samych dramach koreańskich. Miałam tak, że oglądałam odcinek za odcinkiem, ale teraz wracam do domu po zajęciach i nie mam siły. I chodź wracam tak o godzinie 13:00, lub później, zazwyczaj siadam do komputera i jakoś ten czas zlatuje na przeglądaniu stron z moimi kochanymi chłopakami, że zapominam o dramie. I przeważnie, kiedy już chcę się zabrać za odcinek, kładę się spać i tyle z oglądania.

Ale nie piszę, żeby naginać tu o dramach. Musze w końcu napisać, że jadę na koncert B.A.P 14 września do Warszawy. Po przemyśleniu wszystkiego, zrezygnowałam z wyjazdu na praktyki w semestrze i postanowiłam pojechać na koncert. Kupiłam bilety: dla mnie, mojej siostry Sylwii i Julii. Jedziemy w trio i mamy zamiar spędzić zakręcone 20 godzin w stolicy. Wyjeżdżamy dzień wcześniej w nocy, dojedziemy na miejsce po godzinie 5:00, koncert planowa ma się zacząć o 19:00, powrót mamy na 23:00, więc do domu dojedziemy o 5-6 już 15 maja. Będziemy wykończone i mam nadzieje, że wszystko pójdzie sprawnie i szybko, bo potem będę musiała się bać, czy damy radę dojechać na czas na zabukowany powrotny autobus. Oby wszystko wypaliło, napiszę jak było!

Kolejną rzeczą są nadchodzące trasy koncertowe. Takie trasy planuje: EXO oraz BTS.

I kiedy ja mam wyjechać na praktyki, jak on będą przyjeżdżać. EXO wbije na pewno, bo już obleciało Amerykę i Azję, ale BTS – jeśli oblecą najpierw inne kraje to może zdążę na nich, ale tak się boje! Co za bigos! Niech nie przyjeżdżają! Zostać w Korei i siedzieć, aż skończę ten walnięte studia!

Właśnie sobie przypomniałam, że w weekend zostałam zaproszona na grilla. Weekend majowy w moim przypadku będzie trwał 5-6 dni i pewnie zostanę w domu, bo nie mam kasy! Muszę zacząć robić projekty na zaliczenia, załatwić sobie praktyki i oszczędzać pieniądze – ale jak?

SKORO SAME COMEBACKI!


Jak nie wiem kto to zaplanował, ale wszystko idzie w takim natłoku, że KONIEC ŚWIATA. Mianowicie: pierwsze dni maja – comeback BTS, połowa maja – solo Nam Woo Hyun, kolejne cudo w maju pod znakiem zapytania – EXO! I jeszcze raz zadam to pytanie – jak tu oszczędzać. Musiałbym kochać jeden zespół – co jest teoretycznie i praktycznie NIEMOŻLIWE!

Tymczasem planuje zakup płyt Bangtan Boys – reszta wyjdzie w praniu!

niedziela, 20 marca 2016

1 kwartał '16 - dramy

Zrobię może małe przypomnienie na początek, ponieważ wiem że już o tym wspominałam i inny poście. Trochę mi to zajęło, ale byłam rozkojarzona przez inne sprawy. Chciałabym dodawać posty na bieżąco, ale pierwsze primo nie mam żadnych widzów, a po drugie primo nie ma tyle czasu. LOL, nie jestem administratorem żadnej strony fanowskiej jakiegokolwiek zespołu koreańskiego, ale chcę być ze wszystkim na bieżąco. Bywa, że wyprzedzam informacje administratorek. Mimo to, nadal nie czuje powołania, żeby się zabrać za współpracę z nimi, czy to przy najmniejszym zakresie zadań.


„Rooftop Prince” uświadomiło mnie, że dramy historyczne to to, co w większości mnie nie zawodzi. Drama w moich planach od ponad 2 lat, w końcu ujrzała moje oczy. Moja sympatia do Park Yoo Chun’a z JYJ nie przemija i jako aktor skrada mi serce, z każdą kolejną rolą. To moja 3 drama z Nim, a mam jeszcze zaplanowane 2 kolejne z jego udziałem (historyczna i kryminalna – mam wrażenie, że rola policjanta to jego drugie życie). Drama miała 20 odcinków i powiadała historię księcia Joseon, który w nieznany sposób traci swoją księżniczkę. Postanawia zbadać sprawę morderstwa i zwołuje 3 pomocników, którzy badają bieg wydarzeń jakie miały miejsce w dniu śmieci owej księżniczki. W pogoni za zbrodniarzami, książę wraz ze świtą znika i przenosi się w czasie o całe 300 lat w przyszłość. Zjawia się w domu na dachu młodej dziewczyna o imieniu Park Ha i przerażeni sytuacją cywilizacyjnego świata, po wylądowaniu kilka razy na posterunku policji, zostają przygarnięci przez dziewczynę. Jeżeli dobrze pamiętam, 3 lata przed przybyciem księcia gnie jego sobowtór, który pochodzi z bardzo bogatej rodziny, przez co zostaje z nim pomylony. Cała akcja ma na celu rozwiązanie sprawę prawdziwej śmierci „sobowtóra”, oraz powrotu trupy do Joseon. Humor na poziomie, uwielbiałam kiedy książę mówił mową oficjalną z przed 300 lat – płakałam ze śmiechu za każdym razem. Miłosny wątek był też bardzo w porządku i płakałam w niektórych momentach. Po obejrzeniu dramy nadal ją wspominam i była naprawdę warta obejrzenia. Muzyka i cały OST, super! Po raz kolejny Ali mnie powaliła swoim głosem! Jak najbardziej TAK – polecam! Moja ocena to 8,5/10.


„Remember – War of the of Son” to drama prawniczo-kryminalna. Na całe szczęście nie było tam za wiele romansowania, nie za bardzo bym przepadała za romansem w roli głównej Yoo Seung Ho. Tak, to właśnie moja 8 drama z Nim. Teraz już będę mogła go oglądać w kółko, jak już odbył swoją służbę w wojsku. Pozostało mi zobaczyć to czego z nim nie zobaczyłam, a jest tego sporo i co prawda jest w większości z jego młodości, ale chętnie zobaczę. Sama drama miała jeden główny wątek – zabójstwo młodej dziewczyny i oskarżenie niewinnej osoby. Mamy do czynienia z bogatą rodziną i ich firmę, oraz młodego chłopaka mieszkającego z ojcem. Ojciec zapracowany i wychowujący samotnie młodszego syna, po tragicznej stracie małżonki oraz hyung’a Jin Woo (Yoo Seung Ho) zaczyna mieć objawy choroby Alzheimera – zaniki pamięci. Sam tytułowy Jin Woo posiada zadziwiającą zdolność zapamiętywania wszystkiego wraz z najdrobniejszymi szczegółami, co daje mu dużą przewagę w życiu. Dochodzi do morderstwa dziewczyny z sąsiedztwa Jin Woo i niestety oskarżony zostaje jego ojciec, który zjawił się na miejscu zbrodni przez przypadek. Zbrodniarz to młody dziedzic grupy Il Ho, z niekontrolowanymi wybuchami agresji. Żyje w dostatku i każdy jego wybryk ulega zatuszowaniu za pomocą pieniędzy. Jin Woo zostaje prawnikiem i jego jedynym celem jest uniewinnić ojca skazanego na karę śmierci oraz wyjawić wszystkie brudy Nam Gyu Mana. We wszystkim pomaga mu młoda pani prokurator noona grana przez Park Min Young, oraz grono prawników z jego kancelarii. Drama jest ciekawa, ale nie należy do najlepszych jakie widziałam. Yoo Seung Ho jak zwykle mnie powalał, ale jestem po raz kolejny zachwycona grą aktora Nam Goong Mina (wcielił się w role psychicznego dziedzica Grupy Il Ho). Na 20 odcinków daje jej tylko 7/10.


 „Splash Splash: LOVE” to drama specjalna, która ma tylko dwa odcinki godzinne. Opowiada o dziewczynie, która słaba w nauce idzie na egzamin końcowy w szkole średniej. W ten deszczowy dzień, zbliżając się do szkoły marzy o tym żeby „zniknąć” chociaż na jeden dzień. Zauważa coś dziwnego w jednej z kałuż i zaciekawiona zanurza w niej stopę, która zanurzyłą się bardziej niż było to możliwe. Zawahała się chwilę, ale po wzięciu rozbiegu, zanurzyła się cała w małej kałuży i zniknęła, przenosząc się tym sposobem na ceremonie przywołująca deszcz do dynastii Joseon. Udając eunucha, zaprzyjaźnia się z królem pomagając mu w nauce, czekając na deszczowy dzień, który przeniesie ją do domu. Rewelacyjne dwie godziny humoru, wzruszeń i wiele innych. Doo Jun w roli króla jest rewelacyjny, a damska rola grana przez Kim Seul Gi. Jak najbardziej polecam! Moja ocena to 8/10.


„Cheese in the Trap” była u mnie priorytetem zanim została w ogóle wyemitowana. Na podstawie popularnej koreańskie manhwy, była wyczekiwana przez wiele osób. Osobiście nie czytałam ilustrowanej wersji, ale ze względu na dużo popularność i obsadę, miałam do tej dramy duże oczekiwania. Czekałam i doczekałam się w końcu, skompletowanego tłumaczenia po polsku. Zaczęło się bardzo w porządku, ale śmiałam się że rozgryzłam tą dramę. Tak naprawdę to sama nie wiem czego oczekiwałam, ale nie wyszło. Historia była dość ciekawa i za razem przeciętna – tak, ponieważ nie było w niej czegoś zachwycającego – tego co by mnie trzymało za fotel, brakowało mi tego. Może gdybym obejrzała ją kilka lat temu, zmieniała bym zdanie. Ale kiedy mam na konie tyle dram, nie widzę w niej zupełnie nic zachwycającego. Może jednak w skrócie opowiem co się działo: młoda studenta Hong Seol, która powraca na studia po roku przerwy. Uczy się bardzo ciężko, nie ma zbyt wielu przyjaciół i musi radzić sobie sama z opłatą na studia. Na jej drodze co raz częściej staje przystojny senior Yoo Jung, wokół którego panuje dziwna aura tajemniczości, a sama Hang Seol jest pewna, że kiedy jest w jego pobliżu, stają jej się nieszczęścia. Okazuje się, że Yoo Jung jest nią zainteresowany i z biegiem czasu dziewczyna daje mu szansę. Na jej drodze pojawia się lekkoduch o imieniu In Ho, który jak się później okazuje, ma przeszłość związaną z Yoo Jung. Muzyka była w porządku, historia – tak jak wcześniej wspomniała, aktorzy – super, ale mimo wszystko daje jej 6/10.

Na ten moment oglądam 3 dramy: „The Bridal Mask”, „Descendants of the Sun”, „Scholar Who Walks the Night”. Coraz bliżej na mojej liście pojawia się „100 obejrzanych koreańskich dram” i mam już uszykowaną listę także potrzebuje tylko… czasu.