niedziela, 20 marca 2016

1 kwartał '16 - dramy

Zrobię może małe przypomnienie na początek, ponieważ wiem że już o tym wspominałam i inny poście. Trochę mi to zajęło, ale byłam rozkojarzona przez inne sprawy. Chciałabym dodawać posty na bieżąco, ale pierwsze primo nie mam żadnych widzów, a po drugie primo nie ma tyle czasu. LOL, nie jestem administratorem żadnej strony fanowskiej jakiegokolwiek zespołu koreańskiego, ale chcę być ze wszystkim na bieżąco. Bywa, że wyprzedzam informacje administratorek. Mimo to, nadal nie czuje powołania, żeby się zabrać za współpracę z nimi, czy to przy najmniejszym zakresie zadań.


„Rooftop Prince” uświadomiło mnie, że dramy historyczne to to, co w większości mnie nie zawodzi. Drama w moich planach od ponad 2 lat, w końcu ujrzała moje oczy. Moja sympatia do Park Yoo Chun’a z JYJ nie przemija i jako aktor skrada mi serce, z każdą kolejną rolą. To moja 3 drama z Nim, a mam jeszcze zaplanowane 2 kolejne z jego udziałem (historyczna i kryminalna – mam wrażenie, że rola policjanta to jego drugie życie). Drama miała 20 odcinków i powiadała historię księcia Joseon, który w nieznany sposób traci swoją księżniczkę. Postanawia zbadać sprawę morderstwa i zwołuje 3 pomocników, którzy badają bieg wydarzeń jakie miały miejsce w dniu śmieci owej księżniczki. W pogoni za zbrodniarzami, książę wraz ze świtą znika i przenosi się w czasie o całe 300 lat w przyszłość. Zjawia się w domu na dachu młodej dziewczyna o imieniu Park Ha i przerażeni sytuacją cywilizacyjnego świata, po wylądowaniu kilka razy na posterunku policji, zostają przygarnięci przez dziewczynę. Jeżeli dobrze pamiętam, 3 lata przed przybyciem księcia gnie jego sobowtór, który pochodzi z bardzo bogatej rodziny, przez co zostaje z nim pomylony. Cała akcja ma na celu rozwiązanie sprawę prawdziwej śmierci „sobowtóra”, oraz powrotu trupy do Joseon. Humor na poziomie, uwielbiałam kiedy książę mówił mową oficjalną z przed 300 lat – płakałam ze śmiechu za każdym razem. Miłosny wątek był też bardzo w porządku i płakałam w niektórych momentach. Po obejrzeniu dramy nadal ją wspominam i była naprawdę warta obejrzenia. Muzyka i cały OST, super! Po raz kolejny Ali mnie powaliła swoim głosem! Jak najbardziej TAK – polecam! Moja ocena to 8,5/10.


„Remember – War of the of Son” to drama prawniczo-kryminalna. Na całe szczęście nie było tam za wiele romansowania, nie za bardzo bym przepadała za romansem w roli głównej Yoo Seung Ho. Tak, to właśnie moja 8 drama z Nim. Teraz już będę mogła go oglądać w kółko, jak już odbył swoją służbę w wojsku. Pozostało mi zobaczyć to czego z nim nie zobaczyłam, a jest tego sporo i co prawda jest w większości z jego młodości, ale chętnie zobaczę. Sama drama miała jeden główny wątek – zabójstwo młodej dziewczyny i oskarżenie niewinnej osoby. Mamy do czynienia z bogatą rodziną i ich firmę, oraz młodego chłopaka mieszkającego z ojcem. Ojciec zapracowany i wychowujący samotnie młodszego syna, po tragicznej stracie małżonki oraz hyung’a Jin Woo (Yoo Seung Ho) zaczyna mieć objawy choroby Alzheimera – zaniki pamięci. Sam tytułowy Jin Woo posiada zadziwiającą zdolność zapamiętywania wszystkiego wraz z najdrobniejszymi szczegółami, co daje mu dużą przewagę w życiu. Dochodzi do morderstwa dziewczyny z sąsiedztwa Jin Woo i niestety oskarżony zostaje jego ojciec, który zjawił się na miejscu zbrodni przez przypadek. Zbrodniarz to młody dziedzic grupy Il Ho, z niekontrolowanymi wybuchami agresji. Żyje w dostatku i każdy jego wybryk ulega zatuszowaniu za pomocą pieniędzy. Jin Woo zostaje prawnikiem i jego jedynym celem jest uniewinnić ojca skazanego na karę śmierci oraz wyjawić wszystkie brudy Nam Gyu Mana. We wszystkim pomaga mu młoda pani prokurator noona grana przez Park Min Young, oraz grono prawników z jego kancelarii. Drama jest ciekawa, ale nie należy do najlepszych jakie widziałam. Yoo Seung Ho jak zwykle mnie powalał, ale jestem po raz kolejny zachwycona grą aktora Nam Goong Mina (wcielił się w role psychicznego dziedzica Grupy Il Ho). Na 20 odcinków daje jej tylko 7/10.


 „Splash Splash: LOVE” to drama specjalna, która ma tylko dwa odcinki godzinne. Opowiada o dziewczynie, która słaba w nauce idzie na egzamin końcowy w szkole średniej. W ten deszczowy dzień, zbliżając się do szkoły marzy o tym żeby „zniknąć” chociaż na jeden dzień. Zauważa coś dziwnego w jednej z kałuż i zaciekawiona zanurza w niej stopę, która zanurzyłą się bardziej niż było to możliwe. Zawahała się chwilę, ale po wzięciu rozbiegu, zanurzyła się cała w małej kałuży i zniknęła, przenosząc się tym sposobem na ceremonie przywołująca deszcz do dynastii Joseon. Udając eunucha, zaprzyjaźnia się z królem pomagając mu w nauce, czekając na deszczowy dzień, który przeniesie ją do domu. Rewelacyjne dwie godziny humoru, wzruszeń i wiele innych. Doo Jun w roli króla jest rewelacyjny, a damska rola grana przez Kim Seul Gi. Jak najbardziej polecam! Moja ocena to 8/10.


„Cheese in the Trap” była u mnie priorytetem zanim została w ogóle wyemitowana. Na podstawie popularnej koreańskie manhwy, była wyczekiwana przez wiele osób. Osobiście nie czytałam ilustrowanej wersji, ale ze względu na dużo popularność i obsadę, miałam do tej dramy duże oczekiwania. Czekałam i doczekałam się w końcu, skompletowanego tłumaczenia po polsku. Zaczęło się bardzo w porządku, ale śmiałam się że rozgryzłam tą dramę. Tak naprawdę to sama nie wiem czego oczekiwałam, ale nie wyszło. Historia była dość ciekawa i za razem przeciętna – tak, ponieważ nie było w niej czegoś zachwycającego – tego co by mnie trzymało za fotel, brakowało mi tego. Może gdybym obejrzała ją kilka lat temu, zmieniała bym zdanie. Ale kiedy mam na konie tyle dram, nie widzę w niej zupełnie nic zachwycającego. Może jednak w skrócie opowiem co się działo: młoda studenta Hong Seol, która powraca na studia po roku przerwy. Uczy się bardzo ciężko, nie ma zbyt wielu przyjaciół i musi radzić sobie sama z opłatą na studia. Na jej drodze co raz częściej staje przystojny senior Yoo Jung, wokół którego panuje dziwna aura tajemniczości, a sama Hang Seol jest pewna, że kiedy jest w jego pobliżu, stają jej się nieszczęścia. Okazuje się, że Yoo Jung jest nią zainteresowany i z biegiem czasu dziewczyna daje mu szansę. Na jej drodze pojawia się lekkoduch o imieniu In Ho, który jak się później okazuje, ma przeszłość związaną z Yoo Jung. Muzyka była w porządku, historia – tak jak wcześniej wspomniała, aktorzy – super, ale mimo wszystko daje jej 6/10.

Na ten moment oglądam 3 dramy: „The Bridal Mask”, „Descendants of the Sun”, „Scholar Who Walks the Night”. Coraz bliżej na mojej liście pojawia się „100 obejrzanych koreańskich dram” i mam już uszykowaną listę także potrzebuje tylko… czasu.

sobota, 27 lutego 2016

goodbye pranie mózgu

Nie napisałam, ale w czwartek (25 lutego) zakończyłam oficjalnie sesje – juhu! Udało się, bez żadnej poprawki, ale nie powiem – bywało czasem męcząco i miałam ochotę to wszystko wypierdzielić w powietrze, ale dałam radę!

Zaczęłam nowy semestr i nowe przedmioty i wymagania do nich mnie przerażają, ale planuje wyjechać jakoś w kwietniu, tylko muszę znaleźć odpowiednią ofertę! Przesunę sobie sesje na wrzesień i wtedy ją zdam – ale to wszystko to tylko teorie.


Teraz w końcu mam czas na nadrabianie kpopu, programów i dram – najlepsze spędzanie czasu. I jednak zdecydowałam, że nie wyprowadzam się do Poznania i zostaje w domu i będę dojeżdżać do niego! Tym miłym podsumowaniem kończę…  


środa, 24 lutego 2016

drama update

Czas na kolejny post dotyczący moich obejrzanych dram. Od tamtego czasu co prawda nie ma tego wiele, ponieważ jak już coś zaczęłam oglądać okazało się, że tłumaczenie mnie zawodzi, albo po prostu byłam zbyt leniwa żeby się przerzucić na angielskie. Zaraz po opublikowaniu poprzedniego postu (po zaledwie 2 dni później) miałam na koncie kolejną dramę. Potem tak jak pisałam, zaczęłam dramy z Yoo Seung Ho, ale tłumaczenie ich szło tłumaczą strasznie wolno i tak naprawdę wróciłam do tej krótkiej w połowie stycznia i już z wkurzeniem obejrzałam ją po angielsku. Tą drugą („Remember – War of the Son”) obrałam sobie za cel dopiero w połowie lutego (po sesji). Nie wróciłam na viki, ponieważ w dniu kiedy do odnowiłam oglądanie, drama zakończyła emisję i chciałam siłą rzeczy uniknąć spoilerów! Udało mi się, także na spokojnie oglądałam ją na drama-online, póki nie dojechałam do ostatniego odcinka jaki dane mi było zobaczyć! Więcej nie było dostępne! Także znów stanęła…

Mam na komputerze ściągnięte odcinki dramy „Respond 1988”, oraz „Cheese in the Trap” – ale nie ruszam ich, póki nie będą w pełni przetłumaczę – dlaczego? Ponieważ wiem, że obie są dobre – cała seria „Respond” jest rewelacyjna i nawet się za te dramę nie zabierałam, bo wiedziałam jak to się skończy oglądanie jej na bieżąco. A „Cheese…” jest na podstawie znanej „koreańskiej mangi” (nie pamiętam jak się fachowo nazywa) i grono wiernych fanów czekało na jej ekranizację – a obsada, no cóż - powala! Trzech magicznych Flower Boysów: Park Hae Jin, Seo Kang Joon i młoda gwiazdka Nam Joo Hyuk. Lepiej być nie mogło. Emisja ma się zakończyć 1 marca – a tłumaczenie, cóż – nie wiem po co zabierają się za to ludzie którzy nie mają na to czasu. Ale będę cierpliwa i jak piszą ludzie na forach 

„Nie ma napisów do dramy? Rada no. 1
 Jest jeszcze 150 innych już przetłumaczonych których nie wdziałeś!”


„Sassy Go, Go” machnęłam chyba w 3 dni? Jakoś tak, ponieważ lekko się ją oglądało – ale wiecie co jest minusem oglądania dramy w tak krótkim czasie – zapomina się o czym ta drama była. Tak też było z tą, a ponieważ ostatnio obejrzała ją moja przyszywana siostra, Julia przypomniała mi co tam się działo. Generalnie zwróciłam na nią uwagę ponieważ chciałam zobaczyć jak sobie radzi N z VIXX i Eun Ji z Apink. Przy okazji poznałam uroczego aktora, który wcielił się w główną postać. Drama miała dość głupkowatą fabułę, ponieważ mówiła o wojnie między najlepszymi i najgorszymi uczniami. Zebrano ich i kazano im się integrować i utworzyć grupę cheerleaderską – także tego! Tylko 12 odcinków, a moja ocena to 6,5! Czasem było zabawnie, ale ten koncept, no cóż…


„Arang and the Magistrate” to drama historyczna i była u mnie w planach, ale jakoś wychodziły te nowości, że nie zabrałam się za nią. W końcu się zmobilizowałam i obejrzałam ją, a do wszystkiego zmotywował mnie Yoo Seung Ho. On jest moim oczkiem w głowie, ale ponieważ nie grał tam pierwszoplanowej roli, ale mimo wszystko pojawiał się bardzo często. Generalnie historia opowiada o duchu dziewczyny, który pragnę się dowiedzieć jak umarła. Główny bohater posiada zdolność widzenia duchów i kiedy zasiada na stanowisku sędziego miasta, stara się pomóc biednej, a za razem denerwującej Arang. Ponieważ mamy tam do czynienia z nadprzyrodzonymi rzeczami, jest i oczywiście ta zła strona kierowana przez demony i złe duchy. Mój Seung Ho gra jednego z bogów: Nefrytowego Cesarza – pana nieba. Jego przeciwieństwem jest Król Podziemi (taki Hades), ale w rzeczywistości oboje są jak Jing i Jang (biało czarne). Drama była ciekawa i wciągnęłam się, a główny aktor mnie zauroczył, dlatego dałam jej 7,5/10


„Imaginary Cat” to drama, której odcinki trwały po 30 minut, a odcinków było 8. Pisałam o tej dramie i oglądałam ją na bieżąco, ale musiałam sobie zrobić przerwę. A to tłumaczenie, a to aktorka. Widziałam prawie wszystkie dramy z Yoo Seung Ho, ale w żadnej tak mnie nie denerwowała aktorka – jej postać, eh – szkoda gadać, niezrównoważona psychicznie. Mój Oppa był tak uroczy i świetny razem z kotkiem, ale kiedy ona się pojawiała, miałam jej już dość. Przykre że jednak był między nimi wątek miłosny, ale coś się szybko zaczyna to się szybko kończy. Bardzo lekka i kilku wątkowa drama bez szału, ale dla miłośników kotów lub Yoo Seung Ho idealna. Niestety mimo wszystko moja ocena to 5,5/10 – Wybacz Oppa!


„Oh My Venus” co do tej dramy miałam duże oczekiwania i się zwiodłam. Jest mi naprawdę przykro, bo obsada jest świetna, ale realizacja – niekoniecznie. Ja już sama nie wiem, po co oni te wątki tak pogmatwali. Zaczęli fajnie, o metamorfozie niegdyś ślicznej tytułowej Venus, oraz zerwaniem długoletniego związku (aż śmieszne!). Po tym wszystkim już nie wiedzieli co pokazać – a tu firma, wypadki, intrygi, zdrady. Romans jaki był słodki na początku, potem już mnie nudził. Generalnie od 10 odcinka – spoko, potem już lipa. Ostatnie odcinki już oglądałam z przymusem razem z siostrą. Czy polecam? Ciężko powiedzieć, ale raczej na nie. Chociaż gra tam So Ji Sub i Henry, oraz niedostrzeżony przeze mnie wcześniej Sung Hoon. Ta trójca komponowała się idealnie, a i główna bohaterka grana przez Shin Min Ah („Arang…” i „Gumiho”) pokazała klase - kłopotto scenaruisz. Moja ocena to jednak tylko 5/10


„Falling For Do Jeon” („Falling for Challenge”) to również krótka „dramka”, w której wystąpił Kim Min Suk znany powszechnie jako EXO’s Xiumin. Odcinków jest 6 i trwają po ok. 13 minut. Opowiada pokrótce o klubie studenckim w którym są tylko 4 osoby i starają się go utrzymać. Aby to się udało idą za radą Xiumina i zaczynają robić występy dla ludzi w formie komików. Ponieważ tytułowy Do Jeon „po godzinach” staje się klaunem, w pełni oddaje się swojej pasji, oraz spędzając czas z dziewczyną w której się zakochał. Bardzo lekka i ślicznie nagrana 6/10


„God of Study” to kolejny dobytek z filmografii Yoo Seung Ho – jestem od niego uzależniona! Fabuła dramy jest na podstawie mangi japońskiej o tytule „Dragon Zakura” i sama drama ma odpowiednik w japońskiej wersji – młodszej o 5 lat. Także oglądając to miałam wrażenie że oglądam japońską dramę zmieszaną w 70% z koreańską. W sumie  to mi się podobała, bo jak to dramy japońskie, powaga i przesadny komizm. Nie wiem jak krótko streścić tą dramę, więc użyję gotowca: „Kang Suk Ho jest zwykłym prawnikiem, który decyduje się uczyć bandę nieposłusznych uczniów. Obiecuje, że cała piątka uczniów, dostanie się na najbardziej prestiżowy uniwersytet w kraju.”. Standardowe 16 odcinków a ocena 7,5/10


„Choco Bank” to kolejna „dramka” 12 minutowych sześciu odcinków. Nie brałabym jej pod uwagę, gdyby nie fakt, że gra tam Kai z EXO. To jego pierwsza rola i nawet sobie poradził – ale i tak miałam z niego bekę! Znaczy w pozytywnym sensie! Uwielbiam Kaia i jestem fanką, więc siłą rzeczy mam dystans z nim taki że nie potrafię patrzeć na niego poważnie, jakbym oglądała, no nie wiem „M jak miłość” – Chryste, cóż za przykład! Ale to był szok kiedy widziało się zapowiedzi – mam tu na myśli nic innego jak przypuszczalny pocałunek – i na szczęście do niczego nie doszło! Ale drama nie mówiła za wiele o romansie tylko o inwestowaniu, bankowości i nowej technologii bankowej. Obrali sobie bardzo fajną i nowoczesną, a i przydatną tematykę. Za to plus, ale jednak aktorka która miała fajnie zagrać, przegięła ze swoją postacią za to ogromny minus. Mimo wszystko życzę Jong In’owi, jakiejś fajnej dramy i dobrego szkolenia u Kyung Soo! Moja ocena 6,5/10

To by było na tyle. Ponieważ jutro jest ostatni odcinek „Cesarzowej Ki” i nie będzie mi dane tego zobaczyć, gdyż będę na uczelni, postanowiłam dla tej właśnie dramy poświęcić osobny post. Zasługuję na to ze względu na samą ilość odcinków i wielowątkowość. Pewnie trochę mi to zajmie, ale dam radę.

niedziela, 7 lutego 2016

studentem być...

Mam już podpisany kwitek z praktyk, mam wszystkie materiały do nauki, mam indeks, a od jutra zaczyna się wojna. Co mnie najbardziej przeraża - moje zaległości z języków - angielski, migowy i niemiecki - leży i kwiczy. Z francuskiego już tak naprawdę tylko czekam na cud, aby dał test "abcd" - nic mi więcej nie trzeba. Reszta przedmiotów tę mnie przeraża - a w jednym już mi się obecność nie zgadza i już mi pani doktor powiedziała: Będzie do poprawienia. Z jednego nie dałam pracy do oddania, a jeszcze u jednej pani doktor nawet nie chce mi się uczyć - jak zaliczę tą sesje będę wniebowzięta :)

Wstrzymałam dramy, ale i tak mnie do komputera ciągnie. Tym razem nawet mi jakoś super nie zależy: "Byleby było 3!" - to mi w głowie siedzi.

Wrócę tak naprawdę po tym całym Sajgonie, jak już oddam ten indeks z czystym sercem i będzie święty spokój. Odpalę sobie porzuconą dramę z moim Yoo Seung Ho i wszystko i zaczniemy nowy semestr z czystym kontem. Powodzenia dla mnie...

A nich mnie ten człowiek przytuli i zda za mnie te sesje :)

poniedziałek, 18 stycznia 2016

wakacyjne praktyki

No i zaczęłam moje „praktyki”.  Miałam w tym czasie się uczyć, ale wyszło jak zwykle. W Sylwestra pojechałam do sklepu odebrać zamówionego laptopa i tak jak mam go przez te ponad 2 tygodnie, ciągle na nim siedzę. Gdyby moje dziecko siedziało tak długo przy komputerze jak ja, bo bym je wywiozła na wieś gdzie nie ma Internetu, albo na Majorkę – tam musiałam pracować, nie mając Internetu. Można by powiedzieć, że robię sobie wakacje, ale mam obowiązek zaliczenia kilku przedmiotów, a póki co minął mi tydzień z tych „praktyk” i na uczelnie jeszcze nie wyruszyłam. Mam teraz trochę życie jak mój pies, tyle że on wychodzi na powietrze – ja niekoniecznie.

Kolejną rzeczą jaką dostałam w Sylwestra, była paczka jaką zamówiłam na początku grudnia. Ze względu na to, że mieli masę zamówień na ten sam produkt co ja zamówiła – moje zlecenie zaginęło w akcji. Napisałam do nich maila, że coś tu nie gra i od razu wszystko ruszyło. A cóż mogłam takiego zamówić? A no koreańskie płyty! Mam nadzieje, że moja kolekcja będzie powiększała się o same świetne płyty – innych nie kupuje! W skład mojego zamówienia wchodzi:

- EXO drugi rozszerzony album „Love Me Right”
- BTS trzeci i czwarty mini album „The Most Beautiful Moment in Life Pt 1 i Pt 2”


Największa zabawa była z kartami jakie są w płytach. Lepiej trafić nie mogłam ponieważ zarówno jak i w EXO płycie i BTS miałam swojego biasa, a do Pt 2 udało mi się dostać kartę ze zdjęciem grupowym – cieszę się ogromnie i nie zamieniłabym ich na żadne inne karty! Zamawiałam ze strony kpopmart.com i póki co jestem zadowolona, chociaż za całe zamówienie wydałam krocie, bo prawie 280 zł + do tego jeszcze dwa plakaty – EXO i BTS Pt 2. Są cudowne, a plakat EXO jest gigantyczny. Chciałam także plakat do Pt 1, ale już nie było dostępne w sklepie – wielka szkoda, bo plakat jest cudowny – może kiedy indziej osobno o kupie na ebay, lub gdzieindziej. Też marzył mi się do Love Me Right inny plakat (ten z chińskiej wersji), ponieważ są na tamtym plakacie lepiej ustawieni, tak jak na okładce płyty – ale rozmiar plakatu mnie rozwala. Nadal się uczę kupować płyty i ostatnio zrobiłam sobie małe porównanie różnych stron sprzedających płyty k-popowe, wrzucając do kosza 4 te same płyty. Rezultat był taki, że najdrożej wyszło mi na stronie z której właśnie kupiłam – jakoś mnie to nie dziwi. Najtaniej wszyło mi w mało znanym amerykańskim sklepie internetowym, bo cena od najdroższego do najtańszego różniła się aż prawie 20$ - aż mi się wierzyć nie chciało. Teraz wiem, gdzie kupować, ale to dopiero później ponieważ pojawił się kolejny wydatek, albowiem…

KONCERT B.A.P W POLSCE!!!


Jeszcze nic nie wiadomo dokładnie, kiedy, co, za ile, gdzie – jedno jest pewne, że będą. Nie wiem  jaki kierunek po Korei obiorą, ale cała trasa światowa ma ruszyć w lutym. Czy wyruszą wpierw na Amerykę, czy na Europę. Bardzo bym chciała, żeby koncert odbył się jak najszybciej, ponieważ zaważyło to nad moją decyzją co do wyjazdu na praktyki. Mama jak i Julia są zdziwione, że jestem w stanie zrezygnować z praktyk, na rzecz koncertu – ale gdyby wiedziały, jak się czułam kiedy byłam na Majorce, a Infinite było w Polsce! Miejmy nadzieje, że wszystkie informacje będą napływały jak najszybciej – ale wciąż i tak liczę, że chłopaki z Bangtan Boys odwiedzą nas
Co ciekawego jeszcze się działo. Święta jak święta – wigilia, pierwsze święto pojechałam do Julii, w drugie do rodziny, Sylwester u chłopaka Pauliny – nic specjalnego. Nie przeczytałam żadnej książki jak planowałam, oglądałam kilka dram, ale wkurza mnie to, że nikt nic nie tłumaczy, a jestem zbyt leniwa, żeby oglądać po angielsku. Wtedy z pewnością byłabym do przodu, a tak teraz czekam i aż mi się nie chce oglądać nic nowego.

Muszę zabrać się za pisanie listu dla Myungsoo – co prawda ma urodziny w połowie marcu, ale to będzie mój pierwszy list napisany po koreańsku i spędzę nad nim tyle czasu, jakbym pisała prace licencjacką. Mój koreański leży i kwiczy, a ja będę pisać list w tym języku – no nieźle, do reszty mnie pogrzało. Ale co mi to da jak napiszę po angielsku, skoro on nie zna tego języka, a mam mu sporo do napisania. Po obejrzeniu filmu „Gwiazdy naszych win” nabrałam w głowie kilku pomysłów, jak wszystko spleść, ale wpierw i tak wszystko napiszę po polsku, potem przerzucę na angielski i na koniec na koreański. Pewnie i tak będzie tam wiele słówek angielskich, ale mam nadzieje, że jeśli będzie mu zależało na rozszyfrowaniu treści przysiądzie i sobie przetłumaczy. Wymęczę chłopa jak nic!

Tęsknie za pisaniem tylko o k-popie, ale to robi się już takie oklepane, że nikt tego już prawie nie czyta. Pojawia się masa zespołów, za którymi nie nadążam, a najlepsze są te które już są sporo czasu, a ja nie znam ich żadnej piosenki – nie jest mi to do życia potrzebne. Wybieram sobie kogo lubię, a kogo nie. Aż mi głupio że BTS tak długo nie lubiłam L

Mam nadzieję, że kolejny post będzie bardziej ciekawszy, a tymczasem wspomnijmy niedawno zmarłego aktora Alana Rickmana, szczególnie znanego z roli profesora Severusa Snapea. Aż nie mogę uwierzyć, że go nie ma już – miałam nadzieję, że zagra jeszcze w wielu filmach – był fantastycznym aktorem, nie tylko w roli Snapea. Będę Cię pamiętała…

środa, 23 grudnia 2015

nastał spokoju czas... star wars

Wyniosłam się z akademika i nawet moim współlokatorkom tego nie powiedziałam. Cóż, tak wyszło - nie czułam potrzeby żeby im to mówić po prostu. Zapakowałam się w poniedziałek i poczekałam na Sylwię i Tomaka, żeby po mnie przyjechali. Tego samego dnia pojechałam z rana na uczelnię, chociaż nie było zajęć, żeby zobaczyć czy jest jeszcze Erasmus. W piątek spotkałam się z moimi koleżankami z Majorki i powiedziały mi, że w piątek można było go odebrać, a ja wpadłam w panikę, bo bywało i tak, że Erasmus rozchodził się po jednym dniu, ale wciąż miałam nadziej, ponieważ w piątek było mało ludzi już na uczelni, także dziewczyny powiedziały mi, żebym w poniedziałek jechała z rana i zobaczyła czy jest. I co się okazało?

MAM TE KASĘ!!!


Całe 1,5 tysiąca euro! Wymieniłam je już na złotówki także wyszło mi po aktualnym kursie 6,300 :) Zaraz po świętach kupuję laptopa - mój pierwszy własny komputer. Reszta pieniędzy pójdzie pewnie na uczelnie i coś jeszcze - ale nie planuje póki co innych wydatków.

Jak wspominałam, w końcu spotkałam się z dziewczynami z Majorki. Było nawet spoko, zabrałam ze sobą Julię więc miałam z kim wracać potem. Martyna jak zwykle za dużo wypiła i zniknęła nam kiedy byłyśmy w klubie, a my miałyśmy się zwijać o 3.00. Wyszło na to, że nie pożegnałam się z nią, ale cóż nie było mi to dane. Ale miło było je znów zobaczyć - może nie w pełnym składzie, ale zawsze coś. Na sobotę miałam zaplanowane spotkanie z Carmen, ale ponieważ nie dawała znaku życia, a mi jakoś się nie chciało - nie zobaczyłyśmy się. Przesiedziałam cały weekend oglądając dramy i bajki oraz Gwiezdne Wojny...

Tego dnia kiedy się wprowadzała, pojechałam z moimi towarzyszami na nową część Gwiezdnych Wojen. Po przebrnięciu przez zakorkowany Poznań, zjawiliśmy się w kinie, nakupiliśmy prowiantu i zasiedliśmy w wygodnych fotelach... Co do samego filmu: tragedii nie było, ale spodziewałam się czegoś lepszego, więc wyszłam zawiedziona. Nie będę zdradzała co się działo, ale zakończyło się tak, że na 100% będzie kolejna część! Będąc w akademiku obejrzałam sobie starą trylogię, bo jest moją ulubioną. Pewnie i tak pójdę na kolejną część do kina, ale już nie pójdę tak nakręcona - bo znów wyjdę zawiedziona.

Co jeszcze dodać... Wyszła nowa płyta Chrisa Browna "Royalty" i jestem właśnie w czasie jej przesłuchiwania, ale nie ważne co inni mówią dla mnie to majstersztyk. Marzy mi się Jego koncert, póki co ma być koncert Justina, ale bilety są w tak chorych cenach i w taki chory dzień (11 listopada) - dziwne, że chce jechać na koncert Justina prawda? Ale uwierzcie mi lub i nie, ale jego nowy album jest wy*ebany w kosmos jak dla mnie, to samo tyczy się Chrisa. Będę na bieżąco sprawdzała sprawdzała jak jego trasa będzie wyglądała, może zahaczy o jakiś bliski kraj!

Plany na świta: obejrzeć, a raczej nadrobić "Pamiętniki Wampirów", przeczytań w końcu "Kosogłosa" i obejrzeć, nadrobić dramę i zacząć oglądać nowe, nadrobić programy rozrywkowe z idolami, zacząć jakiś fajny serial anglojęzyczny i zacząć się uczyć! Póki co jutro jest Wigilia i trzeba zacząć jutro piec i robić inne rzeczy, potem na Pasterkę i nawet się nie obejrzę, a ten czas zleci jak nie wiem.

Dzisiaj pojawiły się dwa nowe teledyski zespołu iKON i ich pierwszy album, oraz świąteczne wideo chłopaków z BTS do piosenki "RUN" - wszystkie trzy filmiki mnie rozwaliły na łopatki, ale ponieważ wrzuciłam już Bangtanów to tym razem wrzucam iKON "DUMB&DUMBER"

I przede wszystkim życzę wszystkim Wesołych Świąt!

sobota, 12 grudnia 2015

przyspieszone tempo, zwolniony zapłon

Spędzam weekend w akademiku - prawdopodobnie mój ostatni. Mam sprzęt na jakim mogę pracować, więc odpalam rakiety kofeiny i pracuję. Co prawda moja szkoła nie wymaga jakiegoś tam wielkiego zakuwania jak na uczelniach państwowych, ale mam przyspieszony termin końca semestru. Zaraz po przerwie świątecznej, która trwa do 6 stycznia, wracam na uczelnie na dwa dni, aby po tym mieć 4 tygodnie praktyk. 

AŻ 4 TYGODNIE!!!

To jest cały miesiąc wyrwany z kalendarza, tuż przed sesją zimową. Cały nasz rok nie ma zajęć już wtedy. Po tych czterech tygodniach wracamy na 2 tygodnie sesji i później zaczyna się od 22 lutego nowy semestr i sesja poprawkowa. Z tego względu rezygnuje w styczniu i w lutym z akademika i to będzie mój ostatni miesiąc tutaj - i tak nie mogłam się przemóc do moich współlokatorek.

Mam wielkie aspiracje, żeby wyjechać za granicę w marcu i wrócić na czerwiec, ponieważ już 8 czerwca zaczyna się sesja letnia. Zaliczyć i znów wyjechać - gdyby wszystko poszło tak jak mam to na myśli - byłabym wniebowzięta! Wiem, że mój plan wygląda dość optymistycznie, ale żeby to wszystko zrealizować, muszę się postarać o te praktyki bardzo wcześnie. Przyszło mi coś na myśl ostatnio, nie żeby już sobie nie wiadomo co myślała, ale jeżeli (podkreślam) nie wypali mi ten drugi wyjazd w okresie wakacji - to biorę pod uwagę Majorkę - w tym momencie strzelam sobie w kolano, ale jak mam tam jechać to na pewno nie na kuchnię! Wybrałabym ją tylko pod uwagę gdyby chodziło o zarobki. W sumie jakbym sobie rozpisała plusy i minusy to bym miała sporo na minusie, ale tylko JEŻELI.

A wracając do zapierdolu to w sumie zawaliłam sprawę! Najbardziej chodzi tu o języki, ponieważ na ten moment zakończyliśmy wszystkie ćwiczenia z języka angielskiego - co prawda pojawią się jeszcze z 3 godziny w styczniu, ale babka chce je poświęcić na zdawanie egzaminu ustnego - a mam do zaliczenia 4 wejściówki, prezentację i egzamin końcowy. Jakim sposobem to wszystko zawaliła? A no takim, że nie pojawiłam się na zajęciach np. dzisiaj i wczoraj. Sama nie wiem kiedy to wszystko zaliczę, a do tego wszystkiego dochodzi jeszcze język niemiecki - to jest jakieś bagno! Mam do napisania aż dwa działy i jedną wejściówkę i coś jeszcze przyszykowała na zaliczenie, ale nie jestem doinformowana więc w sumie to nie wiem. Został mi ostatni tydzień przed przerwą świąteczną - i właśnie w ten ostatni tydzień mam ćwiczenia gastronomiczne - czyli nie biorę udziału w zajęciach, tylko pracuje darmowo w uczelnianej restauracji. Jak pogodzić ćwiczenia z zaliczaniem?

Odpowiedz brzmi: Nie wiem!

Na rozwiązanie tego problemu mam dwa dni. W poniedziałek zaczynam pięknie prezentacją z dziewczynami z innej grupy na ćwiczeniach z "Podstaw rekreacji", a zaraz po tym cały rok pisze egzamin z wykładów "Technologii produkcji potraw". Jestem ciekawa, kto w tym czasie będzie pracował na restauracji - na pewno nie ja. Mam do napisania jeszcze pracę z ekologii, zaliczenie 3 wejściówek z języka migowego i sama nie wiem czy coś jeszcze. Tak się stresuję, że nie wiem za co się zabrać. Póki co biorę książkę do ręki i idę spać, bo przez cały dzień nie wyszłam z akademika i przez brak ruchu, aż się zmęczyłam.

Żeby nie smucić się za bardzo, pozostawiam po sobie piosenkę, której słuchałam cały dzień i ponieważ nie mogę doczekać się płyty owego artysty, która ukarze się już za 6 dni, mam nadziej że przypadnie Wam do gustu jak i mi przypadła.